Typo3 - czeka mnie wiele pracy.

Cały dzień pod znakiem Typo3. Przeglądam forum, przeglądam dokumentację, czyli można powiedzieć - cały dzień nic nie robię. W chwilach przerwy sprawdzę sobie stan punktów w systemach (wiecie, że mój jeden dmozik na domenie *.com ma już prawie 5,5K zaindeksowanych stron?) i ponownie przeglądam polskie forum Typo3 oraz dokumentację na typo3.org

Nie ma łatwo, bo nic konkretnego dla początkujących po polsku nie ma. Jak już wspominałem wcześniej, polski support Typo3 jest inaczej nastawiony niż support Joomla! Administrator polskiego forum Typo3 CMS mówi wprost, że nie przypuszcza, by wszystkie poradniki miały być przetłumaczone na język polski. Wielka szkoda, bo po wstępnej lekturze dokumentacji (tzn, po obejrzeniu czterech pierwszych filmów ze strony Typo3.org) wiem, że możliwości jakie tkwią w tym systemie CMS są ogromne, ale posługiwanie się nimi koniecznie wymaga oprowadzenia za rękę. Na polskim forum Typo3 ktoś ładnie napisał:

Przesiadka z Joomla! na Typo3 to jak przesiadka z motorynki na Harleya. Cóż, zawsze chciałem mieć Harleya.

Mam nadzieję, że to porównanie nie jest trafne od początku do końca, bo choć mocą i możliwościami faktycznie mogą się różnić aż tak znacznie, to wszyscy wiedzą, że Harleye się psują i są to motocykle dla tych, co lubią dziobać przy motorach. I choć lubię sobie czasem podziubać (wszystko lubię “customować” pod własną rękę), to wolałbym by CMS Typo3 działał stabilnie i bez wybryków.

Filmy są świetne. Nie w sensie “reżyserskim” bo koleś który oprowadza nas po systemie mówi trochę zbyt po amerykańsku (czytaj: z pyzą w buzi) i nie zawsze mogę go zrozumieć, a napięcie w filmach jest takie, że przysypiałem co chwila, ale sam pomysł jest doskonały. Można popatrzeć i zobaczyć co można w tym systemie CMS zrobić. A można bardzo wiele.

Główną różnicą, jaką już zdołałem zaobserwować między Typo3 a Joomla! czy Drupal, jest sposób zarządzania i edycji treścią strony (w sensie: edycji kontentu). O ile w tamtych CMS’ach edytuję stronę jako całość, to w Typo3 mogę edytować każdy element treści (wpisu) oddzielnie. I tak, mam oddzielną sekcję do zarządzania nagłówkiem, oddzielną do podtytułu, oddzielną do zarządzania zdjęciem, oddzielną do zarządzania zdjęciem i tekstem, oddzielną do zarządzania listą numeryczną czy wypunktowaną itp. Praktycznie rzecz biorąc każdy element wpisu można edytować.

Z jednej strony daje to niesamowite możliwości, z drugiej powoduje to, o czym wspominałem już w poprzednim wpisie: komplikację w stopniu powszechnie uważanym za największą.

Wyobraź sobie edycję typowego wpisu na blogu Wordpresa (powszechnie uznawanego za jeden z najprostszych CMS’ów):

Nic wielkiego, otwierasz  Administracja, wybierasz artykuł i klikasz edytuj. Treść wpisu masz w oknie, możesz przełączyć na widok kodu html (jeśłi potrafisz coś tam dopisać) albo pracować tylko w Wizualnym. Zaznaczasz, poprawiasz etc. Prościej niż w przysłowiowym Wordzie. A w Typo3 - do każdego z tych elementów masz oddzielne wywołanie edycji, a każdy z tych edytorów ma większe możliwości niż cały edytor Wordpresa. Fajnie, ale czasami warto zapytać: Po co?

Będę przeglądał kolejno wszystkie filmy i będę próbował przeglądać też dokumentację w formacie *.pdf licząc na to, że w końcu jakaś klapka zaskoczy mi w głowie i będę mógł zacząć posługiwać się tym narzędziem. Jeszcze raz powtórzę: widzę ogromne możliwości, ale też ogrom pracy przed sobą.

Jeszcze nie wiem, na ile skomplikowane jest tworzenie szablonów dla stron i korzystanie z nich, bo może się okazać, że Typo3 załatwi nawet największe wymagania. Być może moje wymagania spełnił by też Drupal, ale stanąłem w miejscu na module View - nie mam pojęcia jak zabrać się za indywidualne kształtowanie konkretnych stron serwisu.

Na tle tego wszystkiego doskonale wypada, moim zdaniem Joomla!
Ma bez wątpienia najlepszy support jaki można sobie wyobrazić: stronę z dziesiątkami doskonale napisanymi/przetłumaczonymi poradnikami “krok po kroku”, forum na którym użytkownicy sytemu CMS Joomla! udzielają sobie pomocy wzajemnie i przebogatą ofertę doskonałych niekiedy szablonów dla strony. Trochę to przypomina mi sytuację Windows i Linuksa. Niby każdy wie, że linuks jest świetny, ale zwykle korzysta się z Windows. Choć mój laptop Amilo1818 pod Linuksem Ubuntu odpala wentylatory czry razy na godzinę, a pod Vista co cztery minuty - a robię dokładnie to samo: piszę wpis na blogu.

Inne moje wpisy o podobnej tematyce:

Tagi dla tego wpisu:

A no po to, że każdy z tych elementów może być np. rozszerzeniem, dającym zupełnie nową funkcjonalność. Twój przykład Zdjęcie; Trochę tekstu; Lista wypunktowana rzeczywiście jest trochę bez sensu… Tzn. tak to właśnie w Typo3 wygląda, ale nie ma obowiązku z tego korzystać - możesz to wszystko zrobić w “Trochę tekstu” ręcznie kodując w HTML-u albo korzystając z edytora RTE. Zastąp jednak “zdjęcie” modułem wyświetlającym galerię zdjeć a listę wypunktowaną modułem pokazującym np. 5 ostatnich elementów z kanału RSS. Już widać o co chodzi? Trzeba też pamiętać, że tego rodzaju systemy są też przeznaczone dla ludzi nie mających pojęcia o budowie stron internetowych/ html-u i dla nich, ale nie tylko dla nich, takie rodzielenie poszczególnych elementów strony może być pewnym ułatwieniem - np. w przypadku edycji już istniejącej strony mogą spokojnie wykasować cały element odpowiadający za tekst i zastąpić go czymś innym (albo edytować ten element i zmienić tekst) bez obawy, że coś stanie się z pozostałą częścią strony.

(wymagane)

(wymagane)