Jak sobie radzić z konkurencją.

Mówi się zwykle, że konkurencja na rynku skutkuje samym dobrem dla klienta; Firmy się muszą bardziej starać by do tego klienta dotrzeć, muszą staranniej go obsługiwać, a towar zwykle musi być lepszej jakości. Gdy klient ma do wyboru identyczny produkt, wybierze go w tej z firm, która da mu więcej gratisów, udzieli dłuższe gwarancji i jajka z niespodzianką.

Ale firmy też prześcigają się między sobą w konkurencyjności – co zrobić, gdy jesteśmy leniwi, nie chce nam się pracować a ktoś wchodzi nam w paradę? Wypada pozbyć się konkurencji, by wszystko wróciło do normy – do normy, to znaczy – jesteśmy tylko my i my dyktujemy warunki. Znamy to wszyscy, choćby z tego co wyprawiają giganci telekomunikacji. Jednak wojna taka toczy się nie tylko tam, gdzie w grę wchodzą naprawdę grube pieniądze. Taka wojenka toczy się i na samym dnie, na pierwszym szczeblu drabiny biznesu. A dzisiaj dostałem zabawny przykład takiego działania.

Dostałem emailowe zgłoszenie, że jeden z wpisów w moim katalogu stron zawiera spam i należy go usunąć. Klikam Kanalizacja i patrzę, cóż to za wpis. Chmm, wpis jak wpis – raczej z tych dobrych niż złych – długi, tematyczny tekst a strona też wygląda fajnie. W żadnym wypadku nie wygląda na spam, a tym bardziej taki do usunięcia. Myślę, ktoś się nudził, ech, zawracanie głowy. Ale skoro już tutaj jestem, to zobaczę, czy się ktoś dopisał. A i owszem – dopisał: Pogotowie kanalizacyjne. Tym razem wpis nie jest starannie napisany – to zlepek fraz tematycznych nawet nie starający się wyglądać na przyzwoity tekst. Tytuł był trzy razy dłuższy, więc zmoderowałem. Łatwo poznać też, że ktoś nie ma pojęcia o pozycjonowaniau, bo anchor tylko jeden a i to nieprzemyślany. Ale za to dodający jaki zaradny!

Wpis dodano o godzinie 16h30m a już o godzinie 17 dostałem emaila ze zgłoszeniem spamu. Pewnie przypadek, prawda? Jak myślicie?

I jeszcze jeden patent na pozbycie się konkurencji – jak zniszczyć konkurenta w wyszukiwarce. Wiadomo, że nie ma pewności, że to faktycznie sprawka konkurencji ale podobne tematy powracają od lat. Gdyby ktoś nie doczytał – mój skrót tematu.

Kolega ma stronę. Dba o nią i chucha od sześciu miesięcy. Linkuje powolutku, bo nie było ciśnienia, że już zaraz ma być wysoko. I po tym pół roku faktycznie wspiął się wysoko. Nagle, jednego dnia znikł z Top10, a pojawił się na piątej stronie wyników. Sprawdził przyrost linków – ktoś dodał Adderem jedo stronę na jeden anchor do wszystkich Qlwebów w jeden wieczór.

Jedno z przykazań pozycjonera brzmi: linkuj starannie i powoli, co nagle – to po diable. Mówiło się, że nagły przyrost linków może zaowocować filtrem. Są tacy, co nie chcą w to wierzyć – a co ze stronami, które nagle, w ciągu paru dni stają się wyjątkowo popularne i mają setki tysięcy czy miliony odwiedzin (jak dramatyczne spojrzenie czy inna fajna dupencja)? Takie strony nie dostają filtra, takie strony wędrują, ba – fruną na sam szczyt.

kolega Szook, jak zwykle chętny do eksperymentów poprosił, by chętni wolontariusze zalinkowali na masę jego domenę:

…jak ktoś chce testować naturalne www to zawsze może dowalić www.seoparty2k7.com – anchor Pozycjonowanie – chce filtra. Obecnie wisi na 125 jakoś tak z przypadku, ale licze na filtr od testerów…

Bardzo ciekawy jestem, co z tego wyniknie.

0 odpowiedzi do “Jak sobie radzić z konkurencją.”

  1. Ta, w branży SEO takie rzeczy widać aż nagminnie. W końcu po co budować własne zaplecze i oferować klientom coraz lepsze standardy usług, skoro można zadenuncjować do google całe zaplecze konkurencji…

    Jakież to prawdziwie Polskie :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *