Poniedziałkowy przegląd.
Jak co tydzień, poniedziałek zaczynam od przeglądu stron swego zaplecza i lektury forum PiO.
Passa Google na oczyszczanie indeksu z kopii Wiki i Dmoza, o której pisałem wcześniej - trwa. W dyskusjach na forum pojawiają się nawet wątki o końcu ery e-Webcitiesów. Było by to smutne, bo chyba nawet dobrze się nie rozpoczęła, i już miałaby się skończyć? Ej, nie róbcie mi tego, bo zainwestowałem w kilka domen i żal by mi było! Nie ukrywam, że z utęsknieniem czekam na dodawarkę wpisów w e-Webcitiesach, bo (tymczasem) nieźle się indeksują i moje podlinkowane wpisy wypływają w SERP’ach. Ale, jak wspomniałem na forum PiO, nasycanie treścią naszych portalików miejskich może być jedyną szansą na perspektywę ich przetrwania - tymczasem się indeksują, ale przecież są do siebie bardziej podobne niż nasze kopie Wiki…
Inny wątek na forum i też widać, że nie tylko ja (i Kei.pl) ma problem z nadmiarem autoblogów - trzeba szukać rozwiązania, a rozwiązaniem może być balans (ładne słowo-klucz we wszelkich sztukach walk: ten zwycięża, który ma lepszą równowagę): może zamiast setki kanałów RSS dać ich siedem, a zamiast dwudziestu autoblogów postawić ich pięć? Wiem, że to wtedy wolno rośnie i drożej wychodzi - ale, do diabła! - ktoś mówił, że pozycjonowanie jest tanie?
Od razu kontynuując myśl “pozycjonowanie dla każdego” - każdego, byle nie idioty. Wczoraj naszło mnie na moderowanie swojego ostatniego dzikiego Qlweba (moderowany, ale raz lub dwa w miesiącu). Wpisy, jakie potrafią dodawać ludziki, wołają o pomstę do nieba! Rozumiem, że każdy korzysta z Addera i podobnych - też mam gdzieś po koleżeńsku kilka punktów, i też tak dodaję. Dlatego wiem, że można dodawać normalnie strony, i to tam, gdzie trzeba (bo moje własne wpisy dodane przez Adder widzę w tym Qlwebie). A tutaj, kategorie podobierane od czapy, krótkie teksty, w zasadzie: równoważniki zdań, a w nich błędów ortograficznych więcej niż literówek… Dramat.
I na koniec - temat bumerang, czyli zaplecze. Napisał do mnie jeden kolega z pytaniem; Co ma robić, gdyż zakupił kilka domen, postawił autoblogi, ale wszystko wolno rośnie. Site nie ma, punktów nie ma - nie ma jak pozycjonować. Nie będę się wygłupiał i sypał truizmami:
Pozycjonowanie nie polega na linkowaniu z rotacyjnych systemów wymiany. A przynajmniej nie powinno.
Teraz kolej na złośliwość: gdyby kolega zamiast do mnie pisać, przeczytał moje wpisy otagowane “zaplecze” miałby połowę wątpliwości mniej. A na pewno inne. Bo jak widać, nie problem postawić setkę kopii Wiki, nie problem kupić i odpalić trefny skrypt do tworzenia trefnego site (za co blokują konto ;-) - problemem jest to wszystko poindeksować w stopniu pozwalającym zarobić parę punktów. A, jak słusznie zauważył Dark - czarów nie ma. Trzeba podlinkować, zamieszać i zaczekać. (Darku, widzę nową szatkę na blogu - będzie więcej wpisów, czy tylko te reklamowe zajawki? Napisz coś, zawsze to lepiej wiedzieć, że nie jest się samemu na polu walki).
Ach, bo byłbym zapomniał, a koniecznie chciałem się pochwalić: dostałem e-maila od ProPartnera, a w nim zaproszenie do skorzystania ze sklepu tworzonego z bazy XML. Oryginalny sklepik wygląda nieco ubogo, a na dodatek ma błędy kodowania (gdyż jeden z plików zakodowany jest w Windows 1250). Ale przysiadłem i prawie udało mi się ubrać to w prawie wiarogodny szablonik: oto mój sklep z herbatami. Nie śmiać się, tylko podpowiedzieć: co mam zrobić, by na dzień dobry nie pokazywała mi się pusta strona (tam gdzie te cztery fotki i mój opis), tylko odpowiednio przygotowany plik?
Chodzi o to, że w kodzie jest tak, że jak wybiorę jakąś pozycję z menu, to ładuje plik “content.php”, ale gdy jesteśmy na pierwszej stronie, to tam nie ma nic. W kodzie index.php jest tyle:
<?php
include 'content.php';
?>
Co mam dopisać, by rozpoznało, że:
jeśli - jestem na głównej stronie
to - wyświetl plik “intro.php”
jeśli - kliknąłem menu
to - wyświetl zawartość “content.php”
Będę wdzięczny za podpowiedzi, bo sam wiem zbyt mało.
Inne moje wpisy o podobnej tematyce:
Wiedziałem, że można na Was polegać. Zaraz sprawdzę, czy to zadziała.
Update:
To co Krzysiek napisał zadziałało - ale tylko częściowo. To znaczy: wyświetliło zawartość pliku ‘intro’, jednak klikanie po menu niczego nie zmieniało - cały czas widziałem tylko ‘intro’. Tymczasem nie jest to aż tak ważne, może uda mi sie przy innej okazji, ale na co innego chciałbym zwrócić uwagę: stronkę postawiłem wczoraj i podlinkowałem z e-W i SN. Kilka tysięcy punktów puściłem na trzy podstrony. I nic. A teraz, parę godzin po linku (stałym?) z bloga już mam główną stronę w indeksie. A do głównej jedyny link to właśnie ten z tekstu powyżej. Wydaje mi się, że trzeba ten fakt odnotować w pamięci.
Choć może to być przypadek, prawda?




Daj np w php coś na zasadzie (piszę z głowy):
if($_SERVER['REQUEST_URI'] = ‘/’){
include ‘intro.php’
} else {
include ‘content.php’
}
2,5 linka za poradę ;-)