Znów o SEO zapleczu. Tym automatycznym.
Minął kolejny słoneczny dzień – kolejny dzień w którym e-Weblink stracił 2.5 miliona (!) Google site. Gdy przyglądam się na statystyki systemu e-W, to wykres jest tak przerażający, że aż nierealny; Gdy parę dni temu na forum PiO ktoś rzucał hasło: “Jeszcze 60 dni i e-Weblink przestanie istnieć!” to człowiek mijał to tylko wzrokiem – Pobanują i przestaną. – Myślałem. Nie przestali. Skandalem jest co prawda, że lecą po jednej dziennie nawet moje starannie przerobione kopie Wiki – a nie mam ich znowu tak wiele, by czekać aż je banować przestaną.
Siedzę, patrzę i nucę: Już za parę dni, za dni parę…
Dobra, ponarzekałem, to teraz jakieś pozytywy;
Jeśli statystyki domen w systemie e-W obejmują tylko domeny “aktywne” a nie zbanowane, system ten zmieni się z silnego na Giganta. Przypominam, że pozycjonowanie polega na zdobywaniu linków z jak największej ilości domen; w e-W było 17K domen, a dzisiaj mamy ich 28K. A to, że site: mniejszy? Zawsze się mówiło, że małe strony są siłą napędową SWL. Kiedyś takie strony dodawali tylko niczego nieświadomi frajerzy – dziś jest to po prostu mus…
Idziemy dalej – autoblogi, jeśli były rozsądnie stawiane i nie rozrastały się do ogromnych rozmiarów stoją twardo. Być może przyjdzie i na nie czas – być może. Wydaje się, że jednak trudniej wyśledzić autobloga niż kopię wiki, chyba, że po komentarzach wewnątrz kodu. Poczekamy, zobaczymy. Widziałem też, że Pliggi siedzą ludziom nieźle, nieźle trzymają się sklepy ESCpartner – moje nadal mają po kilka-kilkanaście tysięcy site, a kolejne powolutku rosną. Doskonale trzymają się wszelkiego rodzaju mniejsze strony tematyczne; ot taki poradnik spamera (czyli moja strona z poradnikami) na ten przykład. Co prawda teraz Site: wynosi dokładnie 0 (zero), a PR 1, ale to nie ban – powinienem był zrobić dawno to, co zrobiłem dopiero dziś – przekierowanie z “bez www” na “z www”. Rok temu nie myślałem absolutnie o tym, by wstawiać tam SWL i zrobiłem “bez www” całkiem świadomie. Cóż, na wszelki wypadek dodałem dzisiaj “www” – stare strony z PR zaczynają być w cenie ;-)
A z nowinek – właśnie testuję wynalazek o sympatycznej nazwie Caffeinated Content* for Wordpress. Jest to poważnie rozbudowana wtyczka do naszego ulubionego zapleczowego skryptu która potrafi tworzyć piękny, unikalny, czytelny i logicznie poukładany content na blogu. Treści pobiera z Yahoo, Youtube lub bazy artykułów.
Piszę “rozbudowana wtyczka”, ale obsługa tego jest banalnie prosta – kupujesz (koszt to ok. 65zł płatne przez PayPal), ładujesz na bloga, uruchamiasz, podajesz kod aktywacyjny i przechodzisz do panelu wtyczki. Tutaj podajesz interesujące cię słowo kluczowe, np: fiancee, a plugin tworzy treść oraz ilustruje ją obrazkami. A na okrasę wstawia interesujące komentarze do każdego wpisu – od zupełnie Unikalnych Userów.
Można, rzecz jasna ustawić daty generowania wpisów – tak przeszłe (wtedy nasz blog nabiera trochę historii) jak i przyszłe. Tutaj jednak radzę uważać, bo gdy się pośpieszyłem z datą na przyszłość, część wpisów będzie mi się publikować na gwiazdkę… Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by zaraz dołożyć kolejne słowo-klucz i wygenerować kolejne 50 wpisów. Mój przykładowy Koffizer stoi na domenie *.pl, bo to akurat jedyna dostępna od ręki, ale jutro zbiorę siły i kupię kilka moich ulubionych *.com specjalnie do tego celu.
Pewną wadą jest język, w jakim Coffeinated tworzy wpisy: angielski. Ale do SWL przyjmą przecie taki blog z otwartymi rękoma, a i mi zbytnio to nie przeszkadza. Choć wydaje mi się, że ktoś, kto zrobi polski, sprawnie działający odpowiednik – zarobi krocie.
Jeszcze jeden automat jaki dzisiaj uruchomiłem, to serwis Pliggowy. O Pliggu już pisałem poprzednimi razy – zainteresowanych odsyłam do tego wpisu. Zwykle na początku uruchamiania Pligga pojawiają się problemy, ale gdy poczyta się komentarze na blogu Pawła, okazuje się, że bynajmniej nie jest to takie straszne. W tej chwili Pligg interesuje mnie o tyle, że zanim mój pierwszy (a do dzisiaj jedyny), załapał bana za E-Wiki stojącą na głównej domenie, trzymał swoje 1.2 Kilo site: zupełnie raźnie. Nie jest to zbyt wiele, ale jak na automatyczną stronę autogenerowaną – zupełnie przyzwoicie (mam na myśli stawianie zaplecza tematycznego, nie nastawionego na ogromny site: dla SWL. Idzie nowe, trzeba iść z duchem czasu i robić serwisy takie, jak trzy lata temu…) A do Pligga możemy sobie spokojnie dodawać treść, jak do każdego innego katalogu. Gdyby obsługa tego była nieco prostsza, lub chciałoby się nam Pligga rozreklamować trochę mocniej, to zamiast setki gównianych Scuttli mogłoby być sto fajnych Pliggów – a indeksują się zdecydowanie lepiej niż Scuttle. A Marek zrobiłby Pliggera i sprzedawał przy okazji Web-Tools. Sam bym kupił…
Zajrzyj do templates.txt i podczas tworzenia poustawiaj sobie rózne templaty.. Ten plugin to potęga, jak się bliżej wgryźć :)
Fajnie się prezentuje strona zrobiona tym “Caffeinated Content”. Może nawet sam postaram się to wypróbować. :)
Też uważam, że fajnie to wygląda. Ależ coś takiego po polsku było by potężnym narzędziem do stawiania zaplecza tematycznego! Lepsze, niż AutoKatalog Szooka (ten docelowy, którego nigdy nie widziałem).
Ciekawe ile już userów dało się nabrać na takie autostrony, w sensie ilu nie rozpoznało, że to spam :) Ktoś prowadzi takie badania ;) ?
Przecież wg badań to jakieś 80% ludzi nie czyta w ogóle stron www, tylko je przelatuje wzrokiem ;) Szukając jakiejś konkretnej informacji, mogą ją znaleźć skopionaną na takim spamie i w zasadzie… istnieje szansa, że dowiedzą się tego czego chcieli, nie? ;P
Przyznam się, że często dowiaduje się o czymś interesującym przeglądając własne autoblogi ;-)
Gdy treści nie są generowane a podbierane z różnych źródeł, zawsze coś, gdzieś, fajnego przeczytasz. A ilu zwykłych użytkowników internetu ma pojęcie o czymś takim jak autoblogi, podbieranie treści przez RSS i podobne? Czasami pewnie ludziki zastanawiają się: “Że też komuś się chce takie krótkie newsy wpisywać…” i nawet im przez myśl nie przejdzie, że robi to automat. Widzę to za każdym razem, gdy jestem na wstępnej rozmowie u nowego klienta i pokazuję przykłady zaplecza. Wszyscy robią duże oczy, choć czasami biznesy mają naprawdę duże.
[...] ostatnio kilka autoblogów mieszanych – główna treść pobierana jest przez Kafetizer o jakim pisałem niedawno, a uzupełnieniem jest właśnie wtyczka WP-Matic z niewielką ilością kanałów RSS odpalana raz [...]
Na wstepie jeszcze raz dzieki za pomoc w zakupie skryptu ktory jest rewelacyjny :-)
Od dluzszego czasu myslalem zeby cos takiego stworzyc ale sam nie mam czasu :-(
Odnosnie skryptu kofizera polecam zapoznanie sie z templatka i usuniecie frazy :
“bride
Mooter tooter asked: ”
czyli tego ze za kazdym razem wpisuje jakiegos usera i dodaje “asked:”. Wydaje mi sie ze powoduje to ze wpisy wygladaja troszke dziwnie i mozne wygladac to podejrzanie ;-)
Ja również przyłączyłem się do kofeinowej imprezy ;-)
Wygląda na to, że tych parę dolców, do poświęcenia których zachęcaliście Ty i Paweł, opłacało się wydać.
Dzięki.
Wpisy indeksują się w kilka minut (3 dzień “bloga”), ale widzę, że chyba około 80% ląduje w Suplemental Index.
Też tak macie? Czy stosujecie defaultową templatkę, czy tą markova?
Czy ruszył już może temat zautomatyzowania dla kofeiny pod WP MU?
Kolejną sprawą jaka mnie nurtuje jest linkowanie z tematycznego bloga (ale angielskojęzycznego) polskimi frazami w kierunku pozycjonowanej stronki.
Może ktoś ma już w tym jakieś doświadczenie? Czy jest jakieś ryzyko, czy mają przyzwoitą moc?
Bo może w tym przypadku nie ma co się trudzić z tematyczną treścią, bo moc takiego linku = linkowi z nietematycznego kontentu?
Pozdrawiam,
chemik



Skoro już pligg się rozpowszechi po spam-seo-sferze, to chyba czas odpalić mój skrypt do spamowania pliggerów :)