Ban w Google a jego roboty.
Jak każdy (w świetle ostatnich wydarzeń mogę tak chyba śmiało napisać) mam i ja strony skazane przez Google na banicję. Wieczne wygnanie z indeksu wyszukiwarki. Potępione. Smutne, i smętnie wiszące w czeluściach Internetu, bez nadziei na jakąkolwiek przyszłość.
Wydawało mi się, że takie strony, jak choćby pięć moich e-WebCitiesów są nawet nie w czyścu, a w prawdziwym piekle. Dwie z nich po prostu skasowałem - tymczasem nie miałem pomysłu na przeniesienie zawartości, a przecież utrzymywanie takiej domeny mija się z celem. Ale - wczoraj dotarło do mnie, że kasować, tak, ale nie tak prędko. Warto się wstrzymać z kasowaniem takiej strony do czasu jej wyekspirowania. Dlaczego? Już opowiadam.
![]()
Wiele razy czytałem uwagi kolegów o tym, że choć domena zabanowana, to robot Googla odwiedza ją systematycznie. Przyznam, że jakoś nie zwróciłem na to uwagi. Być może z wrodzonej ociężałości umysłu, a być może dlatego, że zabanowanych domen miałem zbyt mało. Z biedą i nieszczęściem jest tak, że wcale nie boli, dopóty nas samych nie dotknie. Dlatego i ja przeglądając dzisiaj statystyki, zwróciłem uwagę na to, że robot Googla zjadł ponad 300Mb transferu na zabanowanym serwisie z e-WebCitiesem.
Cóż, nie spotkałem się jeszcze z wiarygodną opinią o tym, czy linki ze zbanowanej doemny są cokolwiek warte w naszej branży. Ktoś zapowiadał takie testy - trzymam kciuki za kolegę - niech mu wytrwałości starczy. Ale do rzeczy; Co nam z tego, że robocik Google biega po naszej zabanowanej domenie? Ano, tymczasem nic. Ale nie tylko Google ma robociki do biegania po stronach. Ma je także MSN i ma je Yahoo!
A o tym, że BL w Yahoo! są teraz niezwykle ważne, nie trzeba mówić nikomu, komu losy e-Weblinka są bliskie.
Bo ciekawa sprawa - bo choć wydaje mi się, że uwagi Szooka o tym, że łatwo jest nabijać punkty prostym sposobem linkowania ze zbanowanej w Google domeny na jedno stronicowy serwisik by uzyskać duży przyrost BL z Yahoo! przeszedł bez większego echa - wydaje mi się teraz, że jest to doskonały pomysł na zagospodarowanie domeny zabanowanej do czasu jej zamknięcia. Prawda, o jakiej mówił Szook dotarła do mnie w bardzo prozaiczny sposób - sprawdzałem BL w Yahoo! właśnie dla jednej z pozycjonowanych domen i uderzyła mnie ich ogromna ilość (ogromna jak na czas i środki poświęcone do pozycjonowania). A wszystko dobro (w postaci BL w Yahoo!) pochodziło ze zbanowanego e-Webcitiesa, gdzie dałem nie tylko swoje wpisy, ale zwykłe cross-linki do strony klienta. I to działa! Dlatego teraz idę powstawiać kilka takich linków do nowych spamików, a i nie zapomnę puścić kilka linków do tych banitów ze stron, które Yahoo! już lubi.
Metoda prosta, a czy będzie efektywna? Przekonam się już niebawem.
Inne moje wpisy o podobnej tematyce:
A jaką liczbę punktów naliczył e-weblink w stosunku do tego kiedy nie było bana? Czy ta liczba punktów spadła znacząco teraz czy nie? 25% ? 50% ? 70% mniej punktów ?
Jak ma sie ban w Google to weblink pokazuje zero punktów. Autorowi chodzi o to, że inne boty dalej sobie przechodzą na domene, i można jej użyc do indeksacji innej stronki w Y! np ;)
Prawda? Pewnie też miałeś zbyt mało bananowych domen ;-) Teraz każdy ma, i z pewnością będą się pojawiały pomysły jak je wykorzystać nim się skończą.
PS.
A po roku linkowania odpuszczasz taką domenę, ktoś ją kupuje, pisze e-maila do Wyroczni (czytaj: Google) i dostaje czystą domenę z tysiącami BL…
ale warto się tez teraz zastanowić czy jak puścicie linki z kilkunastu zbanowanych domen do nowego spamiku to google się szybciej i tym spamikiem nie zainteresuje
To prawda. Warto się zastanowić. Ja puściłem dzisiaj tych kilka linków z e-WebCitiesa zbanowanego i się okaże. Jak to mówią - bez ryzyka nie ma zabawy. Choć wolałbym spokojnie na życie zarabiać…
A sprawdzał ktoś już 301 z bana? Ja dopiero rozpocząłem testy i czekam na coś konkretnego - albo drugi ban, albo jakiś bonus %-)
Od jakiegoś czasu korzystam ze zbanowanych domen - szczególnie, że google pobanowało domeny z PR i ogromną ilością backlinków (poprostu ich szkoda) - Yahoo to wcina jak goopie, ale co mi z Yahoo? Szukam ciągle świetego Graala - odbanowania domeny :P
No linki mogą być, ale site nie jest dla mnie ważny ;) Pozatym jak mam bana w google to w e-webie nie dostaję nic :P
Ale jak masz bana w Gogle na piękny eWebcities z 10K BL w Yahoo, to możesz puścić z niego link do normalnego, przeciętnego spamiku z 1K Googlesite. A podlinkowanie mocnym w Yahoo serwisem (naszym eW z przykładu) spowoduje pełniejszą indekasację w Yahoo. A to już jest wymierny i obliczalny w punktach grosz w eWeblinku. Prawda?




Ja kiedyś miałem zbanowaną domenę dzięki autoblogowi - jak to zauważyłem, najpierw go usunąłem, a następnie napisałem maila do Google, że to mój rzekomy klient założył autobloga, a ja nic o tym niby nie wiedziałem ;) i zdjęli bana ;)