Telefony, telefony – czyli dalej o zapleczu.

Często widzę na blogach kolegów wpisy na temat przygotowywania zaplecza. Dzielimy się doświadczeniami na temat skryptów, systemów i tego wszystkiego, o czym chcemy powiedzieć. Najcenniejszych sztuczek, rzecz jasna, nie przekazujemy dalej – coś musi nam dać lepszy start niż innym, prawda?

W śród tych wszystkich porad jedna powtarza się niezwykle często – na pytanie o najlepszy skrypt do stawiania zaplecza, zwykle pada odpowiedź: WordPress. Muszę przyznać, że jest w tym bardzo dużo prawdy – strony na WordPress stawia się szybko, wyglądają nieźle (gdy spędzimy trochę czasu nad dopieszczaniem ich wyglądu), są niezwykle elastyczne (ze względu na dużą ilość przydatnych „wtyczek” poszerzających funkcjonalność strony) i – co najważniejsze – doskonale się indeksują. Zwykle wystarczy postawić bloga, napisać dwa artykuły i zaczekać parę dni, i bez żadnej dodatkowej pomocy z naszej strony, nasz blog odwiedza robot Google i wciąga stronę do indeksu. To, jak poważnie potraktuje naszą nową stronę, to już zupełnie inna para kaloszy, ale start jest bardzo dobry – szybki i pewny.

Niestety, jak to w życiu bywa – nie ma ideałów. Można do tego dążyć, ale WordPress ma do ideału jeszcze kawałek. Niewielki, ale jednak. Umówmy się, że mamy hosting z górnych stanów średniej półki, np: pakiet Biuro Extra na Kei.pl (doskonały pakiet, serdecznie polecam) i na tyle fajnych rzeczy do powiedzenia, że koledzy zaglądają codziennie w ilości sztuk ok. 120 UU. By blog miał jako taką funkcjonalność i choć trochę się wyróżniał od innych, stosujemy kilka wtyczek: Askimet broni nas przed spamem, Another WordPress Meta Plugin pozwala nam dodać tagi Meta dla każdego wpisu indywidualnie, Simple Tags pozwala na doskonałe linkowanie wewnętrzne (dzięki Paweł za informację) i Brian’s Latest Comments, który wyświetla ostatnie komentarze w bocznym pasku. I tyle. Żadnych, wydaje mi się, rewelacji – prawda?

Przepis na tego bloga to nie czczy wymysł – to dokładna rozpiska pajmon.com który właśnie czytasz.

I teraz najciekawsze – nawet taki skromny blog jak mój generuje 1.5% obciążenie serwera. A pakiet Biuro Extra pozwala na 5% maszyny. Wydaje Ci się, że w takim razie nie ma się czym przejmować? Jesteśmy pozycjonerami – serwery nie służą nam do tego, by stawiać blog i się lansować. Nasze serwery mają pracować i na nas zarabiać. Zauważ, że pajmon.com nie uczestniczy w żadnym systemie wymiany linków. Nie pobiera treści żadnym agregatorem RSS, nie jest autoblogiem. No i ma małą oglądalność. (Podkreślam, gdyby ktoś chciał podkapować mnie do mojej ulubionej Wyszukiwarki.) Na niekiepskim przecież serwerze trzy takie blogi i koniec – przy czwartym masz ticket z ostrzeżeniem lub poranny telefon. Albo dwa. Tak jak ja dzisiaj.

Skoro świt (czytaj: przed dziesiątą rano) zerwał mnie z łóżka telefon, i sympatyczny pan z Kei.pl poinformował mnie, że jedna z moich domen generuje zbyt duże obciążenie maszyny. Typowy blog zapleczowy: 8K wpisów i podpięty system wymiany linków (ten wiodący). Pan dał mi kwadrans bym sprawdził co się dzieje. Nic się nie działo, tyle, że WordPress był w wersji 2.1.1. Wyłączyłem wszystkie wtyczki, skasowałem stare pliki i załadowałem najnowsze wydanie WordPress 2.6. Zaktualizowałem bazę danych (bo tak sobie życzył instalator), powłączałem wtyczki (related post i badbehavior) i już chciałem iśc spać z powrotem – gdy coś mnie tknęło i spojrzałem na stronę główną. Wpisy się wyświetlały, linki również. Tylko kategorie znikły.

Sprawdziłem w panelu – wszystkie dwanaście kategorii, jakie przez prawie rok wypełniałem pracowicie wpisami (czytaj: autoblog wypełniał) zostały nazwane tak samo: 0 (słownie: zero). I o teraz? Przecież tak nie zostawię?

Z cache Google skopiowałem nazwy kategorii na blogu. W panelu WordPress dodałem je kolejno. Otworzyłem zakładkę Ustawienia/Publikacja w nowej karcie Firefoksa i ustawiłem ostatnią z listy jako domyślną kategorię. Zaznaczyłem ostatnią na liście aktualnych kategorii (nazwaną oryginalnie 0) i zaznaczyłem do usunięcia. Usunąłem. Pamiętałem o tym, że wpisy z usuwanej kategorii przechodzą do kategorii domyślnej. Faktycznie, przeszły. Wtedy w tej drugiej karcie FF ustawiłem jako domyślną kolejną kategorię, a na karcie wcześniejszej zaznaczyłem i usunąłem kolejne Zero. Po dwóch minutach miałem swoje kategorie z powrotem. Jestem sprytny, czy nie douczony? Pewnie można to było zrobić z poziomu PhpMyAdmin, ale tego nie wiem, a ten sposób wydawał mi się prostszy.

No, i to byłby początek pięknego dnia, gdyby nie kolejny telefon z Kei – dosłownie dwie godziny później. Tym razem, skrypt SWL (ten sam, wiodący, dynamiczny) zawieszał procesy na 30 sekund i generował straszne obciążenie. Strona z systemem to katalog na skrypcie Otwarty Mini (modyfikowany by Pruk & Wedan). Faktycznie, linki się nie wyświetlały, zamiast nich ładny ciąg znaków mówiący o błędzie. Tymczasem wyłączyłem system, przyczyny będę szukał później. Teraz muszę dokończyć równać żywopłot elektrycznym nożem – jestem na wakacjach, nie zapominajmy.

7 odpowiedzi do “Telefony, telefony – czyli dalej o zapleczu.”

  1. Od zmiany szatki graficznej nie użyłem – wcześniej potrafiła mi się czasami znarowić, i bywały z nią kłopoty – a to katalog z blogiem nagle na 5Gb urósł, a to przestał się blog wyświetlać z jakiegoś tajemniczego powodu. Dlatego wyłączyłem. Ale patrzę właśnie, że jest nowsza wersja – zaraz włączę i sprawdzę, czy zużycie serwera spadnie.

  2. Sprawdź, sprawdź bo po to ta wtyczka żeby zużycie serwera spadł, dla jaj jej nie zrobili :)

  3. Używam jej na kilku blogach, jednak ma pewną wadę – nie działa z systemami rotacyjnymi, dlatego na zapleczu odpada. Uruchomiłem ją ponownie tutaj, zobaczę za dwa dni czy spadnie zużycie serwera.

  4. @Bielack: bardzo często system cache umożliwiają umieszczenie dynamicznych bloków, które nie są cachowane, poczytaj w dokumentacji, może coś takiego jest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *