Nowinki, ale drobne.
Dzisiaj mam bardzo klikalny dzień. Klikalny, bo w wielu miejscach trzeba klikać i aktualizować różne paczuszki. Pojawiła się kolejna wersja keszującej wtyczki do WordPress – WP Super Cache, nowa wersja WordPress Database Backup (naprawdę przydatny drobiazg do szybkiego backupowania bazy danych bloga), kolejna drobna poprawka do wprost genialnej wtyczki do Firefoksa – SeoQuake. No i nie można zapomnieć o nowym projekcie zespołu e-Weblinka: Shopek, czyli sklepik dla każdego.
W tym miejscu muszę jeszcze raz pochwalić pomysł (i wykonanie) twórców CMS WordPress – automatyczna aktualizacja działa wspaniale i pozwala zaoszczędzić mnóstwo czasu. Nie było nigdy problemem zaktualizowanie jednej wtyczki na jednym blogu. Ale kto dzisiaj ma jedna wtyczkę na jednym blogu? No, chyba że prowadzisz rÓżOwEgO bLoGaSkA…
Nie przypuszczam, by ktokolwiek z Was nie znał SeoQuake – jeśli jednak tak jest, koniecznie zainstalujcie ten plugin. Jest to tak przydatne narzędzie, że aż brak słów – korzystając z niego zaoszczędza się mnóstwo czasu na sprawdzaniu czy strona jest zakeszowana (w Google, Msn czy Yahoo) i kiedy był ostatnio ten kesz aktualizowany. Widzimy, ile linków do danej podstrony widzi wyszukiwarka, a jeden rzut oka wystarczy, bo zobaczyć ile dana strona ma linków wychodzących a ile wewnętrznych. Niebagatelne jest też narzędzie Density, które pokazuje nam procentowy rozkład słów i fraz na stronie. Kapitalne!
WP SuperCache znów zastosowałem na www.Pajmon.com, bo zużycie zasobów serwera na Kei.pl daje o sobie znać; Pisałem o tym nie tak dawno tutaj. Faktycznie, z 1.5% CPU zużycie spadło do 1%. Może nie wydaje się to wielkim osiągnięciem, ale pozwala utrzymać pięć zapleczowych blogów zamiast trzech, a to już coś.
Shopek. Tymczasem mam mieszane odczucia. Przyznam, że spodziewałem się kolejnego automatycznego wynalazku do nabijania site: pomyliłem się.
Shopek to nie jest autosklep jaki kiedyś obiecywał Szook.
Z jednej strony – szkoda, bo dobrze wyglądające, automatyczne spamiarki przyzwyczaiły nas do łatwego i szybkiego stawiania rozrośniętych stron zaplecza pod punkty. Tym razem dostajemy po prostu CMS który pozwala na zbudowanie czegoś na kształt sklepu. Tyle, że tematykę wymyślamy sobie sami (co daje maksymalne zróżnicowanie sklepów). No i sami wymyślamy kategorie towarowe, sami dodajemy towary i sami dodajemy do tych towarów opisy. Myślę, że Shopek nie będzie cieszył się takim wzięciem jak eWebcities, choć może przyczynić się do kolejnej fali ogłoszeń: zlecę opisanie setki produktów, lub dodam setkę produktów do Twojego Shopka. Nie chcę teraz wymądrzać się zbyt wiele, bo prawda jest taka, że uruchomiłem pierwszy i dumam co dalej. Może się okazać, że jest to genialne rozwiązanie. Może. Ale może sie okazać, że lepiej postawić taki sklepik na każdym innym CMS i uwolnić się od przymusu uruchomienia na nim e-Weblinka. Myślę też, że Shopek to znak czasu jaki nam nastał – jak mówi Xann: Zaplecze trzeba stawiać takie, by nie dało się poznać, że to zaplecze. Wiadomo, że wymaga to zdecydowanie większych nakładów pracy – a skoro już mamy się tak napracować, czy warto podpinać pod to SWL, czy może kontynuować pracę z mniejszym ryzykiem na BAN za SWL (wg. Lexi) i stawiać kolejne zaplecze? A jak już wpadniesz w rutynę pozycjonowania tematycznym, własnym zapleczem – będzie Ci się chciało podpinać na nie SWL? Czy Xann nie ukręcił sobie bata na własny system? Ale pomijając to wszystko – zawsze będize potrzeba linków na indeksację i dopalenie zaplecza, więc szybkiego końca SWL nie wróżę. Chyba, że mówimy, podobnie jak Paweł, o polskich systemach.



