Ofiary nalotów Google
*** jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze.

Halloween
Wczoraj śmiałem się z myśliwca Google (TM), a dzisiaj zostałem trafiony. Panie i Panowie – gdyby ktoś jeszcze nie zauważył (nie wierzę, by ktoś mógł przegapić takie wydarzenie): mój Blog Pozycjonera www.Pajmon.com został strącony z TOP1 do czeluści. Albo lepiej – Czeluści. Piszę z dużej litery, bo to poważna Czeluść – 105 miejsce w wynikach wyszukiwania wiodącej nam błogosławionej wyszukiwarki, zawsze dziewicy. Taki filtr na Halloween.
Dobrze, choć to smutne, nie zabija. Co najwyżej – trochę boli. Zupełnie inaczej ma się sprawa jest z jednym z moich klientów – po raz pierwszy w karierze pozycjonera dostałem filtr na stronę klienta. Na dwie główne frazy, które okupowałem w TOP1 od ponad półtora roku. Wydawało mi się – nie do ruszenia. W sumie mało się pomyliłem; Pytanie bowiem nie powinno brzmieć Czy ktoś może mnie przegonić w pozycjach, tylko KTO może mnie zdetronizować. Już wiem KTO jest na tyle silny, że zrobił to raz dwa. Akcja taka, żebyś dał piątaka.
Można się zastanawiać – dlaczego dobre strony, które od dawna są bardzo wysoko w TOP nagle lecą ileś tam pozycji w dół. Na Forum PiO dyskusja o tym przewija się od bardzo dawna. Konkretnych wniosków, jeśli ktoś do takich doszedł, nikt publicznie nie ogłosił. Pojawiają się bardziej i mniej prawdopodobne teorie; a to o zgubnym wpływie SWL zamontowanego na stronie, a to jeszcze bardziej zgubnym wpływie linkowania do strony docelowej SWL, a to duplicate content (czyli powielaną wiele razy w różnych serwisach treścią), a to jeszcze czymś innym. Parę postów później ktoś zwykle przytacza swoją historię i w prosty sposób pokazuje, że poprzednie teorie jego nie dotyczą. Stąd prosty wniosek, że filtrów jest wiele, mogą się na siebie nakładać, interferować i czynić jeszcze bardziej wyuzdane rzeczy z naszymi grzecznymi stronami. Niestety, zasada nr 1 forum PiO (nigdy nie pokazuje strony o jakiej mówisz) nie pozwala na bieżąco weryfikować tego, co o niej mówi właściciel czy autor. Dzisiaj możemy porozmawiać o fajnym, klinicznym przypadku, dokładnie rozgrzebując trupa – mówię o www.pajmon.com, czyli moim blogu pozycjonera.
Fraza „blog pozycjonera” nigdy nie była dla mnie istotna. Co więcej, to zupełny przypadek, że w ogóle to zauważyłem – w statystykach pokazało się kilka wejść z takiej frazy, a że brzmiała bardzo „branżowo” sprawdziłem jej pozycję. Uśmiałem się – to był naprawdę naturalny wynik. Dopiero potem zacząłem dawać linki do mojego bloga z właśnie tak przygotowanym anchorem. Jeszcze później przeczytałem o Google Pray i dodałem taki Meta Tag do bloga – rzecz jasna, byłem wtedy od dawna na pierwszym miejscu na tą frazę. To był żart, od początku do końca (piszę o tym, bo może ktoś jeszcze nie wiedział). Kontynuacja mojej dobrej passy przyniosła mi jeszcze Linki witryn o jakich pisałem w sierpniu.
Dzisiaj mój blog na frazę blog pozycjonera jest na 105 miejscu, zniknęły też linki witryn (można je było zobaczyć po wpisaniu w Wyszukiwarkę pajmon.com). Co ciekawe – w GWTools jeszcze je widzę, ale minie pewnie parę dni i znikną. Dlaczego tak mogło się stać? I dlaczego w wynikach pojawi się takie coś, jak z obrazka obok? Pod jakim względem z nim przegrałem (wiadomo, że site: ma zdecydowanie większe)…
- Na moim blogu co prawda przewija się parę razy fraza Blog pozycjonera, ale nigdy tak często jak w tym poście. Nigdy też strona nie była optymalizowana pod tą frazę (Title, Meta, nagłówki itp);
- Ze strony głównej wychodzą też co najmniej trzy linki nie związane ściśle z tematyką bloga
- Mam trzy mało tematyczne obrazki w sidebarze, a linki pod nimi nie prowadzą tam, gdzie obiecuje obrazek (chociaż, można by na ten temat dyskutować – czy Seo.Net.pl jest dobrym systemem, czy może systemem do dupy?)
- Od czasu do czasu wyświetlam mało tematyczne filmy.
Więcej grzechów nie widzę. Za żaden nie żałuję.
Trzymając się wytycznych dla webmasterów, nie powinienem linkować do stron nietematycznych. Kuźwa – moja AstroFotografia Planetarna jest moją własną stroną, poświęciłem jej swego czasu mnóstwo energii – dlaczego nie mogę pochwalić się kolegom? Każdy wie o tym, że można sfotografować Wielką Czerwoną Plamę na Jowiszu za pomocą webcamerki Philips Westa i niewielkiego teleskopu? Z balkonu na piątym piętrze? Z centrum miasta? Czytelniku – wiedziałeś? Dlatego wydaje mi się, że nie panom programistom z Google decydować o tym, co wypada a co nie. Ale – ich wyszukiwarka, ich zasady. Tyle na temat linków wychodzących. O linkach przychodzących powiem tak – sami sprawdźcie. Nie wyglądają na nietematyczne, prawda? Kilka z nich sprawia wręcz, że czuję się wyróżniony!
Gdyby na mojej stronie było coś, co mogło by być przyczyną filtra – a ja tego nie widzę – proszę o informację w komentarzu. Co prawda nie liczę na to, że znajdziemy problem (a wtedy wiadomo jak szukać recepty na rozwiązanie), ale ciekawość badacza jest niezaspokojona. Na sam koniec obrazeczek ze statystykami – nie dlatego, by się pochwalić (niestety, nie ma czym), ale by udokumentować – moje doświadczenie będzie pełniejsze. Statystyka przedstawia odwiedziny bloga www.Pajmon.com do dnia wczorajszego. Filtr zadziałał nad ranem (naszego czasu), dlatego spadek odwiedzin będzie widoczny dopiero jutro. Nic nie sprzedaję, więc nic nie tracę – nie chcę myśleć, jak czują się Ci, którzy sprzedają…
———
Wieczorne UpDate.
Wyszedłem wieczorem do klubu poobijać sobie buzię dla relaksu, wracam – czytam komentarze, i faktycznie – koledzy mają rację. Mój blog jest tam, gdzie przez ostatni kwartał czy dwa. Nie mam pojęcia dlaczego od rana był na 105 pozycji – proszę mi uwierzyć – nie zmyślałem. Co więcej – nawet sitelinki wróciły – po wpisaniu prostego Pajmon, nawet bez końcówki. To teraz jeszcze PR6 poproszę i będziemy kwita…
A taki fajny artykuł napisałem, prawda? Nieszczęście zawsze było natchnieniem dla poetów. I grafomanów.
PS.
Niestety, strona mojego klienta na swoje frazy powoli się obsuwa w dół – przed wyjściem miałem 35 pozycję, teraz widzę 76. Ale, co dla mnie ważne – wcześniej w pierwszej dziesiątce nie było żadnej z moich stron zaplecz, teraz widzę dwie, a cała reszta stron zapleczowych stworzonych specjalnie dla tego klienta pojawia się co 5-10 pozycji.
Idę o zakład, że blog Lexy nie straci PR. I to nie dlatego, że nie Lexy nie jest dobrym pozycjonerem – ona potrafi kapitalnie manewrować między skałami – pomyślałbyś, że ktoś kto tak ładnie pisze o Google może mieć jakiekolwiek spamiki w zapleczu? Albo w ogóle jakieś zaplecze niskiej jakości? Jestem głęboko przeświadczony, że Kaspar w żaden sposób nie da jej krzywdy zrobić – ona jest (z perspektywy swojego bloga i bardzo wyważonych wypowiedzi) przykładem idealnego SEO, idącego równo w cuglach wytycznych dla Webmasterów.
Choć jej ostatni wpis o podglądaniu konkurencji troszeczkę wykrzywia ten idealny wizerunek – niegrzeczna dziewczynka ;-)
A kto by się z Tobą o to założył ;-)
Muszę jednak przyznać, że nie mam pojęcia dlaczego mnie wyzerowało. Linki mam ładne (i mocne kurde), nie linkuję do brzydkich stron, pisze same ładne posty (no dobra, nie piszę, ale czy to możliwe że to ręczna moderacja G?). Wtf no. I mimo że to Pr nie ma żadnego znaczenia, bo pozycje i odwiedziny mam takie same, to jestem wkurzony na Google jak cholera..
Stawiam na ręczną moderację. Pytasz dlaczego zabierają PR? Wydaje mi się, że odpowiedź na to pytanie jest stosunkowo prosta:
Blog bez PR jest mniej wiarygodny dla początkujących pozycjonerów.
Gdybyś nie miał tego doświadczenia jakie masz, a jedyne pojęcie jakie znasz to PageRank – posłuchałbyś rad z bloga PR4 czy PR0? Stawiam na porady blogera PR4. I w ten sposób Google tresuje sobie grzecznych Userów, trzymających się Wytycznych jak niemowlę matczynego cyca, a nie kolesi kombinujących ze skryptami, kofizerami, systemami i autoblogami.
Wypada się nam chyba cieszyć tym, że w ogóle mamy PR0 a nie N/A – to tylko drobne ostrzeżenie dla nas, byśmy wrócili na właściwą ścieżkę…
[...] tak na marginesie tego, że zabieracie uczciwym chłopakom PageRank a zostawiacie go tylko [...]
Panowie, obaj „sprzedajecie” linki!
Bielack: tutaj widzę po boku „kupione” linki np. z anchorem „odzież używana”, czy „astronomia i teleskop”.
Paweł: u Ciebie z kolei jakieś boksy reklamowe z linkami w stylu „opisy na gg”, czy „programy”.
Czyżbyście nie wiedzieli, że (nie)miłościwie nam panujące Wielkie G. karze za to zmniejszeniem długości zielonego paska, albo wręcz kompletną impotencją pagerankową…? ;-)
@Bielack- no trudno się nie zgodzić..
@Mendax – to ja nawet nie sprzedaje tylko robię coś gorszego, bo przecież to boksy statlinku są ;-)
Idę się samobiczować.
Ja o tych linkach wspominam w powyższym wpisie i robię rzecz jeszcze gorszą od Pawła – linkuję do własnych stron (prócz LinkiSEO). Tak rozmawialiśmy kiedyś z Pawłem – też pierwsze co, to zaproponował bym usunął linki i odczekał. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby PR wrócił. Rozważam następującą opcję: zamiast linków w boksie stworzyć trzy czy cztery PreselPages z prawdziwego zdarzenia. Podstrony bloga z bardzo szerokim opisem i jednym linkiem wychodzącym w stylu http://www.pajmon.com/o-mnie/
Myślicie, że to zda egzamin? Chyba pora to przetestować?
wachania w SERP to test. Google zrzuca cię w czeluść. Teoretycznie w czeluściach przyrost twoich naturalnych linków powinien opaść o pewien pierwiastek. Opadnie – jest naturalnie. Nie? Tzn. coś kombinujesz kolego ;)
2. Ta Francja to ma chyba jakieś kompleksy, albo koniecznie chcą wypromować swoją wyszukiwarkę Quaero.
http://en.wikipedia.org/wiki/Quaero
spooky – wytłumacz to amerykanom i linkom z social media. Jak nagle ktoś znajdzie coś w czeluściach i nagle wywali setki linków na różnych socialach..





Niedługo to czy jesteś dobrym pozycjonerem będzie się poznawać po tym czy Google wyzerowało Ci bloga. Wygląda na to że jesteśmy, bo mnie dzisiaj ten zaszczyt dostąpił.