O różnych punktach widzenia

Czyli rzecz o tym, jak w zależności od posiadanych informacji nasze pojmowanie świata się zmienia.

Dzisiaj bardzo luźno, gdyż po raz kolejny tej zimy walczę z jakimś wirusem, zamiast z kolegami obijać się po twarzach. Wychodzi na to, że im więcej i im bardziej intensywnie się ruszam, tym szybciej łapię wszelkie gówno jakie ludzie rozpylają w powietrzu. Fakt, że w sumie lekko to znoszę i nie trwa to długo – ale jestem częstym chorowaniem lekko poirytowany.

today-is-my-birthday

Ale wracam do tematu – przeglądając wpisy na ulubionych blogach, trafiłem na blog niejakiego Hazana – Antyweb.pl. Zajrzałem tam, gdyż jeden z moich kolegów mówiąc o nim jako o moderatorze forum Canona powiedział „trzyma wszystkich krótko za mordę”, a na moim ulubionym blogu pisali o nim jako o „guru„. Pchnięty ciekawością, postanowiłem sprawdzić jakiego rodzaju guru jest kolega prowadzący Antyweb’a. Przeczytałem kilka ostatnich wpisów i przyznam, że nic mnie nie zachwyciło – nie porwał mnie ani jego styl pisania, ani tematy przez niego poruszane. Ani bardzo mądrze, ani poruszająco, ani śmiesznie – ot, kolejny blog.

Teraz będę wyciągał trochę staroci, bo jeden z postów mnie zainteresował, z dwóch powodów; Pierwszy powód to fakt, że mój serdeczny kolega pracuje czasami nad okładkami płyt wydawanymi przez Agorę (która jest sponsorem ankiety z posta) i mniej więcej wiem, jak poważnie podchodzą tam do rzeczy, a drugi – nie mogłem zrozumieć, kim trzeba być, by zdecydować się na wypełnianie ankiety przez 80 minut (!). Co trzeba mieć w głowie, by w ogóle zabrać się za taką mrówczą pracę w zamian za obiecanki cacanki (co setny ankietowany dostanie drobnego suwenira)?

Polecam przeczytać wpis, wnioski autora a potem komentarze do wpisu. Pouczająca lektura.

Chwilę potem doszkoliłem się w temacie, zrobiłem maleńki research i zdobyłem trochę wiedzy, której nie posiadł kolega Hazan – a było by mu łatwiej zinterpretować ankietę na stronie Luul.pl Od razu podpowiem – kolega Steven, w komentarzu trafnie rozpoznał całą akcję:

a moze wlasnie poprawnie wypelniles ta ankiete i pokazales jaki jest stan polskiego internauty skoro nawet informacja o 80 minutach Cie nie zrazila…

Co ciekawe, Gazeta.pl odniosła się do tegoż wpisu i wysłała sprostowanie. Całość można przeczytać tutaj, przeplatane komentarzem Blogera. Coś jednak musi być na rzeczy, skoro Gazeta pisze do kolegi Hazana? Nie przyglądałem się zbyt dokładnie – może jednak jest guru?

Ankietę przygotował Dział badań i analiz Pionu Internet Agory wraz z partnerem badawczym, Szkołą Wyższą Psychologii Społecznej. O samej szkole dowiedziałem się, że jest to uczelnia najwyższego poziomu i posiada naprawdę konkretną kadrę. A rozmaite eksperymenty psychologiczne jakie są przez nich prowadzone w ramach różnych badań potrafią być naprawdę zakręcone.

Kolega Przemek jako pierwszy skomentował:

Rzecz w tym, że przygotowując ankietę w internecie, “trzech doktorów i doktorant mający doświadczenie w prowadzeniu badań społecznych przez internet” powinni mieć świadomość, że 80 minut na wypełnienie ankiety w sieci, to zdecydowanie zbyt długo. Chyba, że nie mają zielonego pojęcia o badaniach.

Myślę, że mają pojęcie. W końcu, ciekawość, dowiedzieć się ile osób jest w stanie poświęcić 80 minut swego czasu licząc na łut szczęścia i drobny suwenir to konkretna wiedza na temat zdesperowana społeczeństwa. Ciekawy i zarazem przerażający, jest też fakt, że (zacytuję)”Nie spodziewaliśmy się, że aż tyle osób będzie zainteresowanych udziałem w 80-minutowej ankiecie.”

Nie odnoszę się dzisiaj personalnie do kolegi Hazana – chodzi mi ogólnie o zasadę: im więcej wiesz o danej sprawie, jej pojmowanie się zmienia. Czasami nawet o 180°. Jestem głęboko przeświadczony, że każdy z nas co chwilę pada ofiarą jakiejś akcji – nawet nie wiemy kiedy. Ja miałem kilka miesięcy temu taką „kryzysową jazdę” i przeczytawszy uważnie ten i ten blog na wiele rzeczy spojrzałem inaczej, np. dlaczego USA tak bardzo bała się Bin Ladena?

Ponuro mi się zrobiło, a powinno być wesoło! Generalnie, jak widzicie, wpis ten pojawił się w kategorii Krótki Jokes – krótki może nie jest, cycków na zdjęciach nie ma, ale wydaje mi się, że i tak jest zabawnie. Nie ukrywam, że nie chciałbym wdawać się prywatne pyskówki, jakby co – proszę pisać w komentarzach. Po ostatnich wpisach już jeden do mnie pisał, sądem groził i prokuratorem…

wielkanocgift-from-godrobakzabiera-dziecinstwo

Dzisiaj, wyjątkowo (gdyż okazja dla mnie wyjątkowa) dodatkowa ilustracja muzyczna do wpisu (darmowe mp3 do ściągnięcia):

Piosenkę Urodzinową nagrałem lata temu – był rok 1999 i o takich cudach jak toneport, POD czy w ogóle Line6 nikt nie słyszał. Gdyby kogoś interesowały szczegóły – służę.
Do nagrania użyto:

  • Marshall MP1 – lampowy preamp
  • Ibanez Jem 77BFP – gitara w niebieskie kwiatki
  • TwinFifty – lampowa końcówka mocy SoundMan
  • Roland VS880 – cyfrowy rekorder wielościeżkowy (plus cyfrowe efekty)
  • Yamaha QY 700 – aranżer
  • Shure SM57 – mikrofon dynamiczny
  • Marshall 1922 – paczka z głośnikami Celestion 2×12″
  • CryBaby GCB95 – wahwah Dunlop’a
  • D’Addario 120XL – paczka strun 9-42

6 odpowiedzi do “O różnych punktach widzenia”

  1. Taki długi post, a nie wiadomo o czym :] mogłeś chociaż co akapit jakąś ciekawą d*** wrzucić to by przynajmniej dobrze się czytało :p

  2. Myślałem o tym, nawet przygotowałem specjalną kolekcję, ale jakoś tak refleksyjnie mi się zrobiło pod koniec i po prostu nie wypadało…

  3. Uważaj bo zadzierasz z polskim Aringtonem z TC :)
    Hazan pisze u siebie dużo i często mało interesująco. Ale Antyweb to jeden z bardziej poczytanych blogów w sieci. Fakt że znajdziesz tam przedruki z blogów zagranicznych. Jeśli poczytasz TC, GigaOm, RWW czy Mashable szybko zrezygnujesz z Antyweba. Mnie osobiście drażni robienie go mentorem imprez takich jak Seedcamp. Takie fotele powinny objąć osoby które zrobiły w sieci prawdziwe pieniądze a nie piszą i oceniają coś co jest już gotowe.

  4. Największym hitem w wykonaniu hazana był wpis „dodzwoniłem się do autora spambloga…” a potem to już sama komercha i ksero. :D

  5. Pamiętam tamtą akcję. Pamiętam tym bardziej, że i do mnie zadzwoniło dwóch kolegów – jeden nawet był z poważnej instytucji. Po naprawdę grzecznej wymianie poglądów usunąłem ich teksty ze swoich autoblogów i tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *