Kei.pl, Google.pl – transfery i takie tam
Zacznę od tego, że jestem na wakacjach. To raptem cztery dni, ale jednak wakacje. Zamiast testować nowy system wymiany linków na własnym zapleczu kolegi Radka, popijam Merlota. Albo Chiraz. I Cabernet. Grunt, by bylo czerwone i wytrawne. Ciepło nie jest i trzeba się rozgrzewać metodą starych wiedźminów – setką zewnętrznie (wcierać w bolące stawy) i drugą setkę wewnętrznie. A gdyby ktoś miał moralny problem, zawsze jest i na to recepta: piję, jako lekarstwo…
Wracając do rzeczy – przyznaję, kilka dni temu napisałem donos na samego siebie i posłałem go przez panel Google Webmaster Tools. Przyznałem, że linkowałem do stron kolegów bez NoFollow (co było prawdą), ba – przyznałem nawet, że pobierałem drobne sumy za takie linki! Robiłem to po to, by nie musieć serwować moim czytelnikom żadnych reklam, których ani ja, a ni tym bardziej oni (czyli Wy) nie znosimy. Ale teraz już wiem, że linkowanie do innych stron z sidebara jest złe i już tego nie robię. A jak robię to z rel równym NoFollow. Cokolwiek nie miało by z tego w przyszłości wyniknąć.
Poprosiłem o ponowne rozpatrzenie mojej strony i przywrócenie jej Google PageRanku, na jaki zasługuje, bowiem nigdy dotychczas nie miałem tylu czytelników linkujących do mnie z własnej, nieprzymuszonej woli.
I co się okazuje? Z tego, że już kwartał temu pousuwałem linki z sidebara które z pewnością Wam bardzo przeszkadzały – nic nie wynikło. Ale pokajałem się, i już dwa dni później mam znowu PR3 który wyzerowano mi pół roku temu. Ha! Było by to śmieszne i ciekawe doświadczenie, gdyby nie jeden drobiazg; Dokładnie w tym momencie dostaję dzień po dniu ticket z Kei.pl. I to nie byle jaki!
Przypomnę: serwer współdzielone w Kei.pl mają limit 5% procesora dla jednego użytkownika. Jeśli Twoje skrypty przekroczą ten limit, dostajesz powiadomienie (wysyłane przez automat) z ostrzeżeniem i propozycją przejścia na pakiet Luna. Gdzie limity procesora liczone są od 5% w górę (z pewnością za dopłatą, o której niestety nie piszą wprost) a cena wynosi 1200 zł Netto. Nie jest to zła oferta dla kogoś kto ma bardziej wymagającą stronę niż firmowy blog pozycjonera, ale dla pozycjonera pakiet ten ma jedną wadę – jeden adres IP. W ten sposób namierzyć i zniszczyć nasze zaplecze jest bardziej niż łatwo…
Dobra, napisałem o limicie 5% który to limit czasami zdarzyło mi się przekroczyć nie raz i nie dwa (a raz miałem nawet 7% procesora), ale to, co widzę dzisiaj stawia pod znakiem zapytania istnienie mojego firmowego bloga – spójrzcie na obrazek powyżej. 44,8% procesora. I jak? Jakieś pomysły, co takiego mogło się wydarzyć? Kilka dodatkowych obrazków ze statystyk, by wyrobić sobie zdanie:
Kapitalne dane przedstawia obrazek pt. Raport dzienny – skok ilościowy między 8 a 9 czerwca jest bardzo duzy, ale na to, co dzieje się 10 i 11 po prostu brak słów. Na tym tle dzisiejszy transfer 9Gb wygląda już blado. W kolejnych statystyk plikiem wywołującym taką popularność jest paczka z tapetkami jaką umieściłem we wrześniu 2008 roku. Jednak nie chce mi się aż wierzyć, że raptem pół megowy plik tapetki.zip z dwoma obrazeczkami w środku tak nakręcił serwer Kei.pl w pakiecie Biuro Extra! Być może nie potrafię czytać logów serwera, ale jak teraz pomyślę o transferach jakie muszą znosić takie sajty jak milanos.pl to mnie przerażenie ogarnia ;-)Na zakończenie małe podsumowanie: Moja prośba o ponowne rozpatrzenie witryny jaką złożyłem prez Google Webmaster Tools została rozpatrzona pozytywnie. Bardzo dziekuję. Natychmiast po tym, gdy przywrócono mi PR3 transfer na moim blogu wzrósł z 64Mb dziennie do 100Gb (patrz: obrzek Raport dzienny). Pomijając koszta i zawracanie głowy ticketami, czy to możliwe, że gdy odzyskałem PR mój blog zaczął pojawiać się w SERPach na większą ilośc fraz i stąd taka popularność wpisu z tapetkami? Chyba nie – odwiedziny notowane przez Google Analytics i WordPress Stats nie podskoczyły nawet na jotę.
Hmm, jak dla mnie wygląda to tak jakby ktoś się bardzo nieładnie bawił. Przeanalizuj statystyki z tych dwóch dni pod kątem adresów IP z których były wejścia – albo będziesz miał tam grupę adresów z których było większość wejść (i wtedy warto je dokładniej zbadać), albo też dużo adresów z całego świata – to drugie wskazywało by na próbę DDoS przez jakiś botnet.
I jeszcze jedno – jeżeli statystyki serwerowe nie będą Ci pokazywać setek tysięcy żądań, to będziesz musiał sięgnąć bezpośrednio do logów serwera i z nich to wyciągnąć.
ponad 100GB jednego dnia transferu na Wordpress`ie to ja jeszcze nie widziałem :-) plus dla Ciebie, tylko że w tym tempie transfer skończy Ci się po 3 dniach bo kei w pakiecie, który masz daje 300GB transferu rocznie. No nieźle pojechany wynik. Gratulacje za odzyskanie PR dla bloga tak przy okazji
Dzisiaj znów dostałem ticket z Kei.pl z ostrzeżeniem, ale to za wczorajsze wybryki jeszcze. Dzięki za sugestię z przeglądaniem logów – niby oczywista rzecz, ale jakoś o tym nie pomyślałem. Plik logów z 12.06.09 ma 167Mb (sic!!!), a pobranie pliku tapetki.zip wystąpiło 152.190 razy. Sto pięćdziesiąt dwa tysiące razy! przynajmniej wiem, że nie robił tego amator tapet dla dorosłych, bo by mu życia zbrakło…
Drugą, najczęściej występującą frazą w logu jest Wget/1.11.4. Ta fraza występuje w statystykach jako najczęściej używana przeglądarka. Cała linia wygląda tak (mało się w tym orientuję, może ktoś skomentuje o co chodzi dokładniej?):
87.246.205.100 – - [12/Jun/2009:01:33:41 +0200] “GET /wp-content/uploads/2008/09/tapetki.zip HTTP/1.0″ 200 504590 “-” “Wget/1.11.4″ 140 504929 nazwa-serwer-kei 1 1 0 0
wget to web downloader pod unixa – sprawa jest jasna, ktoś zapuścił go aby w kółko ściągał ten plik i stąd ten gigantyczny transfer. Adres IP z którego były połączenia to 87.246.205.100. Szybkie sprawdzenie w RIPE Database pokazuje że właścicielem IP jest Uniwersytet Rolniczy w Lublinie. Tam też są dane kontaktowe to dwóch adminów z tej uczelni – mam nadzieję że dalej sobie już poradzisz :)
Piękne dzięki za informację. Zastanawiam się tylko, czy mam napisać i grzecznie poprosić o zatrzymanie procesu (plik z tapetami skasowałem już wczoraj), czy poradzić się prawnika i pisać konkrety?
Chyba lepiej będzie uderzyć do prawnika, bo zakłócanie pracy systemów informatycznych podpada pod Kodeks Karny – czyli to już nie przelewki :)
Tiaa jasne, może od razu pisać do Trybunału? ;)
Bądźmy poważni. Wpierw telefon do adminów w celu ustalenia co i jak. Uczelnia duża to może ktoś z pracowni wchodził etc. etc. i Policja i prawnicy na nic tu się nie zdadzą.
“Mała szkodliwość społeczna czynu” i tyle.
Nie mam pojęcia komu podpadłem. Posłałem w sobotę emaile do adminów odpowiedzialnych za IP:
84.10.58.101
87.246.205.100
87.206.12.242
212.182.14.155
87.206.12.249
czyli do UMCS Lublin, Akademii Rolniczej i Chello. Z ciekawostek: adres abuse@chello.pl odsyła zwrotkę, ale jeden z administratorów AR napisał mi, że ataki dokonano z jednej z ogólnie dostępnych sal komputerowych i dołożył wszelkich starań, by takie coś nie mogło się powtórzyć.
Ja sam zablokowałem te adresy w .htaccess ale w nocy przyszło mi do głowy pytanie: gdzie był BadBehavior? Po co ja instaluję taką wtyczkę? przestawiłem jej działanie na “strict”, mam nadzieję, że żaden z Was, moi ulubieni czytelnicy na tym nie ucierpi.
I jeszcze jedna rzecz: z Kei.pl przysłali mi e-maila z informacja, ze transfer się skończył, dodatkowy jest płatny i na koniec prześlą fakturę. Pomijając całą okoliczność, to uważam że Kei.pl wykazało się maksymalną wyrozumiałością – 12 czerwca wykorzystałem 82% procesora i nawet nie zablokowali mi konta. Choć może to było by lepsze rozwiązanie? Mógłbym szybciej zareagować. Ale, mimo wszystko – brawo dla Kei.pl.
PS.
Zaktualizowałem obrazek Raport dzienny (o dwa kolejne dni) i dodałem jeden, sumaryczny przegląd miesięczny. Zapraszam ciekawych do zerknięcia (za kwadrans).
Jak sprawa? Nijak, nic innego nie przychodzi mi do głowy… Z czterech adminów do jakich napisałem, odpisał tylko jeden – ten z Uniwersytetu Przyrody. Z Chello.pl i UMCS nic nie napisali – zlewka i olewka. Korci mnie, by na jakąś policję iść, może by gdzieś zadzwonili, zapytali, kogoś przepytali? Ale znając polskie realia – nic z tego nie wyniknie. (Z drugiej strony, bierność taka jak moja prowokuje właśnie do tego olewania.)
Co do serwera na którym stoi pajmon.com – zostało mi 25Gb transferu do 30 września 2009. Być może wystarczy, być może będę musiał dopłacić – pozycja “prognozowany transfer” to -490Gb, czyli jak w pakiecie Kei Lider :-/
Hmm apropo hostingów, transferów, blogów itd. właśnie testuję alternatywne rozwiązanie http://itomek.pl/blog/2009/6/17/platforma-na-bloga.html
Dorzuć jeszcze trochę tapetek do pliku i umieść na RapidShare lub HotFile, będziesz miał masę punktów lub $ ;)
A o tym nie pomyślałem ;-)
Ale niestety, maszyna ściągająca moją stronę z pewnością nie pociągnęła by pliku z Rapida…
[...] tak zupełnie z innej beczki, to po moich ostatnich kłopotach z transferem i procesorem na Kei.pl kupiłem nowe konto na Kei.pl i przeniosłem całość. Z tego miejsca chcę podziękować adminom [...]
Absolutnie nic więcej ni epodskoczyło, masz rację. Odwiedziny rosną zawsze po tym, gdy napiszę coś lepszego – podręcznikowy wręcz przykład na to, co piszę Googlersi ;-)
O masakra, ktoś naprawdę się popisał… Niech mu się zwróci w nawiązce na schodach jak uciekał. :)
A z statystyką oglądalności to też ciekawe twierdzenie. Pozdrawiam serdecznie.









100GB/dzień? Nieźle ;) Tapety wrzucaj na Flickr itp. bo zbankrutujesz :)