System wymiany linków na własnym zapleczu.

Podobnie jak kolega Paweł* jestem na wakacjach.
Pracując „na siebie” ma się ten komfort, że można dowolnie wybierać miejsce i termin gdzie te wakacje spędzać będziemy. O ile z terminami problemu większego nie ma, to miejsce musi spełniać kilka warunków: najważniejszy z nich to minimum pół mega łącze do Internetu… Wiem, że to żałosne, ale taka prawda – nie mogę sobie pozwolić na kompletne wczasy.
Gdy ostatnio zrobiłem sobie trzy dni urlopu próbowano zajechać mi serwer. Co chwilę trzeba też doglądać dobytku, choćby w takim e-Weblinku, by klient się nie irytował „Panie, a ta przerwa w dostawie punktów, to co to jest?” itp, itd, etc. Sami to z pewnością znacie, a jeśli nie – z całego serca Wam tego życzę :-P
Dzisiaj dostałem pierwszy w dwuletniej już współpracy Ticket z Iq.pl gdzie mam kilka strategicznych dla mnie stron. Co ciekawe, ticket był bardziej informacją, a nie ostrzeżeniem (do których się powoli acz niechętnie, przyzwyczajam): Zostałem poinformowany przez automat, że wykorzystałem 92,8% miejsca przeznaczonego na bazy danych. Sprawdziłem – taa, faktycznie. System wymiany linków Lynk jaki uruchomiłem ponad rok temu z górką znów zajął ponad 260Mb miejsca. Przy tylko 42 serwisach jakie do niego dodałem i przy wyłączonych wszystkich opcjach jakie mogły (wg. autora) powodować puchnięcie bazy.
Co do systemu wymiany linków na własnym zapleczu – temat zaczął mnie interesować we wrześniu 2007 roku, gdy moje zaplecza zaczynało nabierać rumieńców: Po bardzo krótkiej przygodzie z darmowym rozwiązaniem Sylwina, skusiłem się na Sylwina rozwiązanie płatne (bo nie nazwę go „komercyjnym”), czyli LinkX. System ten był wygodny, jeśli mieliśmy zamiar wyświetlać swoje linki tylko na jednej domenie – ergo, dla pozycjonerów odpada. Potem zobaczyłem system Web-Tools i tam wykupywałem sobie przez pewien czas odpowiedni dla mnie abonament. System Web-Tools uważam za doskonały prawie pod każdym względem, a korzystałem z opcji abonamentowej, bo raz – mam zaufanie do autora, a dwa, kwota jaką należało zapłacić za całość była wtedy dla mnie zbyt duża. Ten stan rzeczy zmienił się gdy rozpocząłem działalność gospodarczą i pełen pakiet Web-Tools był jednym z moich pierwszych zakupów – w ramach tzw. kosztów.
Przyznam, że oddawanie pieniędzy w ramach podatku dochodowego boli niezwykle. To jest zupełnie inne przeżycie, niż prosta świadomość tego, że na etacie dostajesz tyle, a tyle i tyle idzie w podatki – tamtych pieniędzy nie widzisz, nie masz ich w ręku. A jak to mówią: czego oko nie widziało, tego [...] nie żal.
Bardzo żałuję, że Radek nie wydał wcześniej swojego LinkSystemu. Miałem wcześniej okazję widzieć inne jego rozwiązania, więc jego wewnętrzny SWL z pewnością by mi odpowiadał, ale co zrobić – gdy pracy było troszkę mniej, to czasu na testowanie fajnych wynalazków było więcej. Jak ładnie udało mi się napisać na moim blogu muzycznym - jak było kiedy, to nie było za co. A jak masz za co, to nie masz kiedy. Ot, taki mały, osobisty dramat. Myślenie o ZEN, balansie i cudownym środku nabiera ostatnio dla mnie nowego znaczenia.
—
* – Nie mogę skomentować tego wpisu, widzę tylko: Loading IntenseDebate Comments…



No tak, jak jestem zalogowany to komentarze działają, jak nie, to nie, dzięki, na razie wyłączyłem.
Dochodowy i VAT to zło w najczystszej postaci, powinno od razu być oddzielane i odliczane i wolałbym nie wiedzieć ile tego muszę oddać.. A ze zbliża się termin gdy księgowa mnie poinformuję ile w tym miesiącu.. eh ;-) Na sierpień za to mam kupionego lapka, to zawsze będzie jakoś lepiej ;-)