Kampanie negatywne

Od razu zastrzegam – jeśli ktoś szuka rzetelnej wiedzy i konkretnych wskazówek jak poprowadzić kampanię negatywną – niech szuka dalej. Tutaj z pewnością nie znajdzie.

Po takim disklajmer cytat z mojego ulubionego Sapkowskiego:

Prawdziwa wojna — a kilka prawdziwych wojen widziałem — pod względem porządku i ładu do złudzenia przypomina ogarnięty pożarem burdel.

pożar na pancerniakow

Tak pisał Jaskier w swoich memuarach Pół wieku poezji. Więcej cytatów i poezji nie będzie, przechodzę do sedna; Prawdą jest, że zajmowałem, zajmuję i mam nadzieję zajmować się nadal pozycjonowaniem sklepów. Różnych sklepów dla różnych klientów. Ale zapytanie ofertowe jakie wczoraj dostałem, wyrwało mnie z butów; Potencjalny przyszły klient, zapytał mnie: Ile będzie kosztowało i jak skuteczne będzie zlecenie mi wywalenie w kosmos sklepu internetowego firmy XXX, który to sklep jest pod adresem takim to a takim.

Pierwsze, co przeszło mi przez myśl – nie bardzo nadaje się tutaj do publikacji. Przedumałem swoje stanowisko w tej kwestii, po czym grzecznie odpisałem, że i owszem, jeśli klient dysponuje świetnie udokumentowanymi przypadkami jawnych i bardzo barwnych nadużyć, można próbować coś robić. Ale – tak się złożyło, że znam ten sklep (jako ich klient) i znane mi są opinie krążące o nim w sieci. Krótko mówiąc: doskonałe. Szybko, sprawnie, świetne ceny i błyskawiczne realizacje. Taaak –  pomyślałem. – Taki konkurent musi naprawdę doskwierać. Dodałem więc na koniec, że konkurencja z tym sklepem, moim skromnym zdaniem, jest możliwa i powinna się opierać głównie na szerszym asortymencie, jeszcze szybszych i jeszcze konkretniejszych odpowiedziach udzielanych poprzez e-maile, sklepowe forum i firmowego bloga, oraz jeszcze bardziej atrakcyjnych cenach. No, i na sam koniec – warto posiadać jeszcze większy sklep w tzw. realu, gdzie można przyjść i organoleptycznie obmacać praktycznie wszystko to, co dostępne  jest w sklepie OnLine. A, przechodząc do konkretów, można też po prostu spróbować podpalić sklep konkurencji, ale to już nie moja branża i pewnie nie moje stawki – i nie mam pojęcia gdzie szukać wykonawców. Cóż, wydaje mi się, że spłoszyłem klienta, ale jakoś nie bardzo żałuję.

Ale skoro już piszemy o organach, obmacywaniu i pożarach, to z dziennikarskiego obowiązku wspomnę, że dwa dni temu w Lublinie miał miejsce największy od trzech lat pożar – osiemnaście jednostek straży pożarnej gasiło przez wiele godzin magazyn z prezerwatywami i innymi akcesoriami miłości… Rzecz wcale mnie nie bawi, bo jeden z moich serdecznych kolegów pracuje przy sklepie z bielizną erotyczną dla tej właśnie firmy – niniejszym solidaryzuję się z jego biedą. Tym bardziej, że dostałem zaproszenie na pokaz bielizny erotycznej z ich własnej kolekcji (25 września w klubie MC w Lublinie – nie mam pojęcia jak można się tam dostać) – i już się ślinię cieszę na tą okazję.

 

8 odpowiedzi do “Kampanie negatywne”

  1. To gdzie ja byłem jak był największy pożar i go nie widziałem? Tiwi nie oglądam, gazetę czytam raz na tydzień i mi normalnie umknęło. Chyba Lublin potrzebuje jakiegoś dobrego portalu newsowego.

    Co do depo, to to typowe polskie podejście… po co być lepszym jak można do**bać koledze? I masz dobre podejście, tak powinno być w każdym banku ;-)

  2. Heh, wpis ciekawy jak zawsze . . .
    . . . Cytat z Sapkowskiego bezcenny :)

    Pozdrawiam

  3. A ja bym spróbował. Dałbym takie kosmiczne ceny, że nawet gdyby doszło do realizacji zamówienia, to mógłbym coś porobić i nawet na Haiti pojechać ;)

  4. Ja też nie wiedziałem o tym co się dzieje, choć w sumie jestem blisko. Zadzwonił kolega i pyta: I co? Co ty na to? Pytam: sklep Ci się przewrócił? A on do mnie: Nie, właśnie gaszą naszą firmę na 18 wozów strażackich, a tylu reporterów na raz to tylko na filmie widziałem! Skąd miałem wiedzieć, w pracy jestem, a z nesów to tylko czasami na Pudelek zaglądam by się odmóżdżyć dokumentnie…

    Sapkowskiego znam jak świadkowie J. biblię – na wyrywki, więc czasami przypomina się coś co pasuje do tematyki. Choć ani trochę śmiesznie nie było, prawda?

    Shpyonie, myślałem o tym, ale tylko przez pół sekundy – tamten sklep jest solidną firmą, a tutaj klient nie wyglądał na wystarczająco bogatego. (I wychodzi na to, że wszystko jest tylko Kwestią ceny…{i znów cytat z Sapkowskiego jak znalazł}).

    PS.
    Paweł, zamówiłem sobie trzy tomy Nauki Świata Dysku – minął rok, a ja dalej o nim często opowiadam znajomym.
    :-)

  5. To gdzie ja byłem jak był największy pożar i go nie widziałem? Tiwi nie oglądam, gazetę czytam raz na tydzień i mi normalnie umknęło. Chyba Lublin potrzebuje jakiegoś dobrego portalu newsowego.

    Co do depo, to to typowe polskie podejście… po co być lepszym jak można do**bać koledze? I masz dobre podejście, tak powinno być w każdym banku ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *