Google. Bing. Site i prywatność.
Oj, dzieje się.
Są tacy, którym to się podoba – bo jak nic się nie dzieje, to adrenaliny nie ma i nudy na pudy. Z drugiej strony, koledzy bardziej biznesowo podchodzący do sprawy mówią: Owszem, należy być przygotowanym na wszystko, ale stabilizacja jest ważna. Przychylam się do tego stwierdzenia. Szkoda, że nasz chlebodawca, Wiodąca Wyszukiwarka nie musi się z nami liczyć i pewnie już niedługo będziemy wspominać „bo kiedyś, to…”.

Zacznę od tego, że w zeszłą niedzielę (13 grudnia roku pamiętnego) dostałem sześć razy ticket z e-Weblinka z informacją o wyzerowaniu kolejnych projektów z powodu braku punktów na moim koncie. Zaniepokoiłem się – w ciągu jednego dnia stracić 100K punktów to już nie są żarty dla takiego małego robaczka jak ja. Sprawdziłem – żadnych banów, tylko parametr site: dla części moich stron pokazuje 5-10% poprzedniego stanu. Albo jeszcze mniej.
Zaszedłem na PiO zobaczyć, co ludzie na mieście mówią. Widzę, że nie jestem odosobnionym przypadkiem – wszystkim leci site: równo – im było więcej, tym więcej ucina. A małych nie rusza. Zastanawiające.
Sprawdziłem site: dla pajmon.com – 360. A dwa dni temu było ponad 1000. Tutaj akurat kompletnie mi to nie przeszkadza, gdyż: mam opublikowane 320 wpisów, więc każda podstrona ponad tą liczbę, to strony sztucznie nadmuchane przez system CMS. To zaś, co ważne i istotne – pozostało. Jak bardzo nadmuchane strony mieli moi koledzy widać na przykładzie statystyk e-Weblinka (aż obrazek wkleję, bo jest po prostu wyjątkowy). Nie da się nie zauważyć spadku jaki nastąpił 10.12.09 (342.9 milionów podstron w systemie) i trwa cały czas (teraz, wieczorem 14.12.09 zostało 192.9 milionów podstron). Jak pomyślę, ile punktów musieli potracić co poniektórzy koledzy – nie zazdroszczę. Nic też dziwnego, że słychać głosy typu: Xann, zrób coś, zablokuj site, zamróź punkty bo wszystkie przelewy uciekają. Pozostaje pokręcić głową i uśmiechnąć się z politowaniem – fortuny upadają, na naszych oczach dzieje się historia. Jestem pewien, że to nie będzie koniec SEO, choć, być może wyraźny zmierzch pewnej ery. Cóż, przetrwają ci, co się najszybciej dostosują do nowych warunków – ewolucja. ( Darwinowska Ewolucja dawała zwykle nieco więcej czasu, ale co zrobić?)
Druga rzecz która mnie natchnęła do napisania tych kilku zdań, to wypowiedź Erica S. Google CEO:
Jeśli robisz niegrzeczne rzeczy i liczysz na to, że Cię nie sprzedamy, to mocno się przeliczysz.
To, że Google inwigiluje nas wszystkich niczym Wielki Brat (rzecz jasna tylko po to, by zrobić nam Dobrze) wiemy wszyscy od dawna. Wygodniej jest o tym nie wspominać w myśl zasady – o czym się nie mówi, tego nie ma. Być może teraz kilka osób zastanowi się i być może poszuka alternatywnych rozwiązań – liczę bowiem na to, że ta sprawa nie skończy się tylko na jednym czy dwóch wpisach na różnych Vortalach IT. Niezwykle w tym kontekście wypada też to, co mówi Asa Dotzler, koordynator projektów Mozilli:
To może lepiej przełączyć Firefoksa na wyszukiwarkę Bing, która lepiej dba o naszą prywatność? Zmiana wyszukiwarki w FF to przecież tylko moment.
Te słowa były dla mnie na tyle intrygujące, że przełączyłem sobie dostawcę wyszukiwania w Firefox’ie na Bing właśnie. Bardziej z powodu irytacji spowodowanej spersonalizowanymi wynikami wyszukiwania niż obawami przed nalotem ABW, CBA, FBI czy CIA Miami (czy kto tam teraz wpada do domów i zabija za ściąganie filmów z Torrentów).
W tym miejscu muszę wspomnieć o jednej rzeczy w Bing, o której wcześniej nie wiedziałem; chciałem zobaczyć, czy jedna ze stron zaplecza jaką zrobiłem jakiś miesiąc temu pojawia się na odpowiednie frazy. Nie pojawiła się. Skorzystałem ze strony Przesyłanie adresów URL do Bing. I co ciekawe – Bing nie chciał przyjąć strony w formacie „bez www”. Zupełnie jak e-Weblink. Musiałem przerobić plik .htacces jaki tworzy kapitalny Piko CMS kolegi Mendaxa tak, by generował adresy „z www” i dopiero wtedy Bing przyjął moją propozycję strony z instrumentami perkusyjnymi… Google łyknął pięknie wszystkie 8 podstron „bez www” a Bing nie – czy to jest zasada w tej wyszukiwarce? Przecież w indeksie mają mnóstwo stron „bez www”?
Spersonalizowane wyniki wyszukiwania Google to temat na niejeden wykład i dyskusję, i wszyscy będziemy z pewnością mówić o tym non stop, ale gdyby ktoś nie był jeszcze w temacie, to dwa linki: ITtechnology.us (przyszłość Google: personalizacja – ale poprzestać na tym jednym wpisie u Mariusza to grzech) oraz PiO (Personalizacja wyników dla niezalogowanych) naświetlą sprawę wystarczająco. Zastanawiając się w którym miejscu między: personalizacją, prywatnością i misją Google (zarabiać pieniądze) jest miejsce dla nas (zarabiać pieniądze na Google) wypada mi tylko zacytować to, co piszą moi rozsądni koledzy:
Przyszedł czas, że nie będziemy pozycjonować byle czego. Z gówna bata nie ukręcisz, słabe strony spadną, strony interesujące użytkowników wypłyną.
Od teorii internetu zorientowanego na Użytkownika przechodzimy do praktyki. Od lat uczą tego przecież mądre książki dla sieciowych biznesmenów i webmasterów. Może będzie łatwiej tłumaczyć mniej rozgarniętym klientom, dlaczego ich strona nie zarabia pieniędzy, choć jest wysoko w wynikach wyszukiwania? Bo serwis jest zrobiony tak, by podobał się żonie prezesa, a nie użytkownikom?
Nie od dziś i nie od wczoraj zachęcam do budowy zaplecza w postaci konkretnych stron sprzedających konkretną, przydatną i użyteczną wiedzę użytkownikom. Fakt, nie jest to ani łatwe, ani tanie – ale, ludzie: mówimy o manipulacjach wynikami Google! To prawie tak, jak wtykać swoje palce w akt stworzenia… Trzeba liczyć się z tym, że łatwiej nie będzie, a i po nosie dostać można.
Jest też inne podejście do SWL, konkurencja e-weba zamraża site na święta, co ważniejsze 30 plus vat co miesiąc od pro użytkownika czy brak użytkowników?
Interesujący wpis Piotrze. Szczególnie spodobało mi się porównanie „manipulowania wynikami wyszukiwarki do ingerencji w akt stworzenia” ;-) I również jestem zdania, że tylko jakość budowanych stron ma rację bytu. Wartościowe samo się obroni, chociaż czasem trzeba mu trochę pomóc, byle mądrze :-) Pozdrawiam!
„Bing nie – czy to jest zasada w tej wyszukiwarce? Przecież w indeksie mają mnóstwo stron “bez www”?”
Bing ma dużo więcej problemów jeśli chodzi o indeksowanie stron, chociażby z przekierowwaniami 301 (np. z adresu bez www na adres z www i na odwrót), którego po prostu nie rozumie.
jorg, jaka konkurencja zamraża site na święta ;)?
Ja myślę że jak wiele osób przetrwało falę banów to i ten mały „kryzysik” będzie dało się przetrwać ;)
Z www czy bez? To odwieczne pytanie w branży trochę mnie rozśmiesza :) Otóż www identyfikuje usługę „www” na serwerze np. http://www.7pl.info natomiast wpisanie tego samego adresu bez www na początku wcale nie powinno być traktowane jako krótsza forma adresu. Serwer smtp będzie miał w nazwie smtp.nazwa-domeny.pl, usługa wap również będzie miała swój „przód”. A, że często ustawia się -> nie podany = „www” to już inna sprawa. Nie mniej jednak jeśli stawiamy pod jedną domeną kilka usług to nie polecam dostępu do strony robić bez www.
@procek – nie stawiałem w tamtej domenie nic więcej niż to, co pokazałem we wpisie. Wychodzę z założenia jedna domena, jedna strona chyba, że faktycznie chcę coś mądrego postawić (blog czy forum). Co prawda mój http://www.ezdrummer.info nie ma zamiaru być zapleczem w żadnym SWL, ale od pewnego czasu przestawiam się na takie myślenie – przemawiają do mnie prowizje kolegi Xanna za małe strony :-p
site:pajmon.com pokazuje ponad 60k
site:www.pajmon.com pokazuje nieco ponad 1k
Czyli skończyła się panika czy to tylko przejściowe drgawki przedśmiertne? :)
Wygląda na to, że wszystko jest „jak zwykle”. Niektóre Dmozy trzymają site, niektóre unikalne, ręcznie robione stronki site tracą. Trzeba siać, siać i siać by było z czego plon zbierać…
site:pajmon.com pokazuje ponad 60k
site:www.pajmon.com pokazuje nieco ponad 1k
Czyli skończyła się panika czy to tylko przejściowe drgawki przedśmiertne? :)



oh tylko ja głupi sprawdzam http://www.google.com/search?hl=en&safe=off&q=site:pajmon.com&btnG=Search&aq=f&oq=&aqi= bez www zawsze :-)