Oboryta na końcu świata
Miałem kiedyś kolegę. Takiego bliskiego, bo znaliśmy się, praktycznie od zawsze. Przez tak długi czas, można się przyzwyczaić do wszystkich nawyków, przejść do porządku dziennego nad każdą wadą i każdym, nawet najdziwniejszym, zachowaniem. A jednak. Jego zadziwiająca umiejętność robienia chlewu w dowolnym miejscu, w którym przebywał wystarczająco długo, zawsze mnie zadziwiała. I nie było to zachwycające zdumienie. Możesz mieć wszystko, wybierasz chlew. Dziwny film wczoraj widziałem; Wyobraź sobie, że budzisz się …
