Propozycje. Trzy.

Porucznik Rżewski na balu podchodzi do Nataszy Rostowej
– Natasza! Mam dla ciebie trzy propozycje.
– W pupę nie dam.
– W takim razie dwie.
porucznik-rzewski

Numerek

  • O, Cześć Zenek. Skąd dzwonisz, bo mi się numer nie wyświetla?
  • Z domofonu, idiotko!

Klasyczny kawał o blondynkach, choć o kolorze włosów tymczasem cicho.

Szatańskie balety, czyli Blackowe Pląsanie

Filmik podobno pochodzi z wesela. Albo Wesela. Muzyczka podobno pochodzi z płyty 'Sadochismo’ weselnego zespołu Aphrodisianus. Piosenka wabi się 'Cock and Balls Torture’. Podobno.

Podobno stare, ale ja zobaczyłęm po raz pierwszy. Prawdziwie pogańskie pląsy.

Kompakt z Windows TE

Charyzjusz Chakier – Kompakt z Windows TE – trzeba zobaczyć.

_-¯ Jednak jak pech, to pech. Kilka dni później, gdy właśnie logowałem się do kibelka i przygotowywałem do dłuższego posiedzenia, zaskoczył mnie komunikat: „Dziś już robiłeś kupę!”. Zaskoczony sprawdziłem spodnie i łóżko – było w porządku. Spojrzałem w logi – była tam. Godzina 8:12. Użytkownik: chakier. Typ usługi: kupa. Pewnie syn… No dobrze, a jak ktoś ma rozwolnienie?

Czytaj dalej „Kompakt z Windows TE”

Nieczysta siła

Z meta-fizyki;

Definicja nieczystej siły – jest to iloczyn nieczystej masy przez nieczyste przyśpieszenie.

Straszny jokes…

Za kulisami cyrku wódkę pili wszyscy. Ale pawie puszczali tylko akrobaci na trapezach…

Nic Grocholi

Może mało krótki, ale mnie rozbawił:

Po księgarni kręci się przypakowany klient w dresie zdobionym trzema paskami. Trzyma w ręku małą karteczkę i co jakiś czas na nią spogląda. Raz na półki z książkami, raz na karteczkę… I tak przez dobre 10 minut.
Zniecierpliwiony sprzedawca postanowił w końcu zadziałać. Pyta więc:
– Może w czymś panu pomóc?
– Tak, dziewczyna prosiła mnie o książkę…
– Rozumiem… A jaką?
– Wszystko jedno, byleby nic Grocholi. – odpowiada patrząc na karteczkę.
Czytaj dalej „Nic Grocholi”

Pieskie życie

Owczarek niemiecki na zielonej trawie. HorusMam psa, a w zasadzie sunię. Ale mówię do niej per „pies”: ma cztery nogi, zębatą paszczę,  pod ogon nie zaglądam, więc – pies.
Nie głodzimy naszego psiaka – zawsze miał dobrze, jest traktowany jak członek rodziny, od trzynastu z górką lat. Ale dzisiaj, moja słodka Małgonetka rozbroiła mnie totalnie. Wpada z zakupami i od drzwi oznajmia:
– Kupiłam dla Horus żarcie o smaku Grilla.

Boziu, wiem że ludzie są dziwni, i kupią wszystko, co ma choćby posmak nowości. Ale psie żarcie o smaku grilla?
;-)