Albert Finch i jego nieubrane kobiety

To był dla mnie wyjątkowo fotograficzny tydzień; Wraz z GFL’em brałem udział w X Lubelskich Dniach Fotografii, a zupełnie w międzyczasie realizowałem sesję fotografii produktowej dla producenta chemii gospodarczej. Tydzień pod znakiem wykładów, warsztatów i pracy. Coś czuję, że ten tydzień będzie jednak trwał dłużej, niż siedem dni ;-) Albert Finch – to nazwisko było dla mnie kompletnie obce, więc gdy usłyszałem, że będzie gościem naszych LDF’ów, najpierw …

Pacjenci są hołotą

Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzeczą, do jakiej pacjenci się nadają, jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm. Niemniej kusimy pacjentów, ukrywając te wątpliwości i wzmacniając ich nadzieję na wyzdrowienie. 1932 rok, Zygmunt Freud w rozmowie do swojego najlepszego przyjaciela, Sandora Ferencziego. Dobrze jest czasami poczytać coś odświeżającego i optymistycznego. Coś, co pozwoli z ufnością i spokojem spoglądać w kierunku profesorów i doktorów, zwłaszcza …

O kierowcach i o przejściach

Maszerowaliśmy dzisiaj z Małgonetą na zakupy. Po drodze, jak to w mieście, trzeba przejść przez jezdnię raz czy dwa razy. Południe, słońce świeci, stoimy na przejściu i czekamy. Sznur samochodów wydaje się nieskończony. W pewnym momencie przychodzi mi na myśl, że to może być fajna okazja do wypróbowania opcji ciągły autofokus w mojej lustrzance. Podnoszę aparat do oka, celuję i zaczynam serię zdjęć, przyglądając się, na ile szybko autofokus ostrzy na zbliżający się samochód. Długo to nie trwało …

O celnikach na Słowenii

Dzisiaj po raz kolejny usłyszałem opowieść, która aż prosi się, by podać ją dalej. Kolejny raz, opowieść w męskiej szatni, towarzysząca zakładaniu spodni i koszuli, zmieniała/prostowała mój ogląd świata. Pakuję mokre skarpety do torby, a Seba[footnote]Skoro opowieści z szatni, siłka, koksy i te rzeczy, niech to będzie Typowy Seba. Mój Typowy Seba częściej jest doktorem niż dresem, ale to nie Ludzie bezdomni, czasy romantycznych doktorów dawno się skończyły. [/footnote] opowiada, jak świat działa. Bo był …

Halloweenowo

Prolog Dwudziesty siódmy października, nad miastem wisi pełnia. Jadę na spotkanie GFL, korzystam więc z okazji i podróżuję „studencką” linią 10. To dla mnie okazja do obserwacji – zbieram materiały do swojej drugiej powieści.[footnote]Pierwsza nadal leży w szufladzie, ale co tam.[/footnote] W autobusie, praktycznie pełen przekrój obywateli miasta Lublin – studentki, robotnicy, menele, studenci, krawcowe i szwaczki. Najbardziej lubię się przyglądać obserwować studentki, jest ich mnóstwo i jest na co patrzeć – …

Forumowe prawo jazdy

Początek może wydać się nieco hermetyczny, ale reszta wydaje się naprawdę zabawna ;-) Ze zwykłej fanaberii postanowiłem usunąć partycję Recovery, którą tworzy nawy OS X od Apple, El Capitan. Znalazłem interesujący mnie post na hackintoszanym forum InsanelyMac. Postąpiłem zgodnie z rozpiską i, do czasu, szło świetnie. Potem pojawił się irytujący, choć mało znaczący błąd feature. Forum, jak to forum – ktoś coś zaproponuje, kto inny …

O pracach domowych

przez rodziców, ku chwale większej ich progenitury, czynionych. Intro Wpadamy dzisiaj po treningu do znajomych, a tych dwoje pracowicie wklepuje literki, wślipiając się w ekrany swoich laptopów. Krótkie pytanie „co dłubiecie” i zaskakująca nas odpowiedź: pracę domową odrabiamy dla Julii; Otóż jutro jest kartkówka z lekcji muzyki, a temat zadany, to: Pięć zespołów rockowych polskich i pięć zagranicznych: Podaj nazwy zespołów i nazwiska wykonawców. Verse Ona zaczyna. …

Oboryta na końcu świata

Miałem kiedyś kolegę. Takiego bliskiego, bo znaliśmy się, praktycznie od zawsze. Przez tak długi czas, można się przyzwyczaić do wszystkich nawyków, przejść do porządku dziennego nad każdą wadą i każdym, nawet najdziwniejszym, zachowaniem. A jednak. Jego zadziwiająca umiejętność robienia chlewu w dowolnym miejscu, w którym przebywał wystarczająco długo, zawsze mnie zadziwiała. I nie było to zachwycające zdumienie. Możesz mieć wszystko, wybierasz chlew. Dziwny film wczoraj widziałem; Wyobraź sobie, że budzisz się …

Programista – zawód romantyczny

Szybka notka na marginesie. Na Reddicie potknąłem się o tekst Dana Auerbacha; Dan porównuje zawód współczesnego programisty do wymarłych w zeszłym stuleciu telegrafistów. Przytacza szereg argumentów na poparcie swojej tezy i, choć w przeciwieństwie do niego – niestety – nie jestem programistą, jego słowa do mnie trafiają. Programista – wymierający gatunek? Był czas, gdy sprawny telegrafista mógł przebierać w pracodawcach i swobodnie przenosić się z miasta do miasta, błyskawicznie znajdując świetnie płatną …