O nauce i spamie.

Bardzo niewiele pojęć da się ściśle określić, nawet takich jak żywy. Co dokładnie oznacza wysoki? Bogaty? Mokry? Przekonujący? Nie mówiąc już o spamie.

Nauka Świata Dysku II, 305:10

Nauka Świata Dysku
Nauka Świata Dysku

Jestem na wakacjach. Moje wakacje powoli się kończą, niestety. Mieliśmy kilka dni świetnej pogody, mnóstwo czasu na przyrządzanie fajnego jedzenia (podlewanego zupełnie niezłym winem) i czworo zwierzaków, z których każde ma kompletnie inny charakter. No i w końcu miałem przeczytać coś innego niż teksty o pozycjonowaniu;

Na półce z książkami znalazłem dwa tomy podpisane trzema nazwiskami, z czego jedno miało ozdobną rameczkę: Terry Pratchett. Dwa pozostałe to Ian StewartJack Cohen. Pierwsze nazwisko było mi znane ze słyszenia – głupawe historyjki o magach żyjących na świecie który jest plackiem. Przyznaję, że zdarzyło mi się nawet zacząć kiedyś coś, co nazywało się Kolory Magii. Kompletnie mnie to wtedy nie ruszyło.

By była jasność – uwielbiam powieści o wampirach, demonach, srebrnych mieczach. Od dziecka chciałem być magiem i od zawsze marzyłem o pracowni w wysokiej wieży.

Wracając do książek, to wziąłem tom pierwszy Nauki Świata Dysku na „posiedzenie”. I gdy udało mi się przebrnąć przez pierwszy, dziwnie trudny jak na tego rodzaju literaturę, rozdział – zachwyciłem się! To nie jest książka dla dzieci. To nie jest książka dla ludzi nieciekawych świata. Czytaj dalej O nauce i spamie.

Jak sobie radzić z konkurencją.

Mówi się zwykle, że konkurencja na rynku skutkuje samym dobrem dla klienta; Firmy się muszą bardziej starać by do tego klienta dotrzeć, muszą staranniej go obsługiwać, a towar zwykle musi być lepszej jakości. Gdy klient ma do wyboru identyczny produkt, wybierze go w tej z firm, która da mu więcej gratisów, udzieli dłuższe gwarancji i jajka z niespodzianką.

Ale firmy też prześcigają się między sobą w konkurencyjności – co zrobić, gdy jesteśmy leniwi, nie chce nam się pracować a ktoś wchodzi nam w paradę? Wypada pozbyć się konkurencji, by wszystko wróciło do normy – do normy, to znaczy – jesteśmy tylko my i my dyktujemy warunki. Znamy to wszyscy, choćby z tego co wyprawiają giganci telekomunikacji. Jednak wojna taka toczy się nie tylko tam, gdzie w grę wchodzą naprawdę grube pieniądze. Taka wojenka toczy się i na samym dnie, na pierwszym szczeblu drabiny biznesu. A dzisiaj dostałem zabawny przykład takiego działania.

Czytaj dalej Jak sobie radzić z konkurencją.

Emnet, barany i pozycjonowanie.

Pamiętam czasy gdy moja po złości wypromowana fraza najgorszy hosting przyniosła firmie Polfonic sławę. Nie mam pojęcia jak to zadziałało, ale gdy ruszony wyrzutami sumienia zaproponowałem, że usunę link ze strony, usłyszałem – Proszę tego nie robić! To dzięki temu jesteśmy sławni. Cóż, fraza jak fraza – grunt, że jesteś pierwszy w Google. Nie ważne co mówią, ważne by mówili. Skoro tak, to mam temat na kolejny wpis, i myślę, że jego bohater zasługuje na link z głównej strony pajmon.com; Dzisiaj opowiem wam, jak napisał do mnie Pan Michał Ziemniak i zaproponował najgorsze pozycjonowanie.

Chmmm, chciałem dać linka do strony spamera, ale okazuje się, że spamer strony nie posiada – w każdym bądź razie Google o tym nic nie wie. A wiadomo: Jak czegoś nie ma w Google, to znaczy, że nie istnieje. (Że tak zacytuję świętego Gatesa z Redmond.)

Czytaj dalej Emnet, barany i pozycjonowanie.