Po nas, choćby potop.

Trochę przewrotny tytuł, gdyż nasz Wielki Brat, po krótkiej (naprawdę krótkiej) chwili odpoczynku kontynuuje bananową politykę, a ja postanowiłem udać się na krótkie (niestety), ale jednak – wakacje. Zanim jednak o wakacjach, warto mieć baczenie na ten wątek na Forum PiO, i może jeszcze tutaj.

Generalnie, chodzi o to, że gdy ręczny moderator Google znajdzie cokolwiek „nie pomyśli” Wielkiego Brata, leci ban na całą domenę. A takie zachowanie wymusza na nas jakąś reakcję – czasy, gdy spam trzymało się w subdomenie starej domeny (bo takie subdomeny indeksują się szybciej i pełniej) minęły – Zaryzykujesz bana na stronę nad którą pracujesz drugi rok, stawiając wiki, dmoza, czy autobloga w subdomenie? Ja już nie. Bo właśnie straciłem dwie domeny (jedna *.pl druga *.com) za autoblogi.

Może idę trochę za daleko – w tych domenach miałem tylko autoblogi, acz ja jestem tylko ziarenkiem, a tendencja jest właśnie taka – przynajmniej ja tak właśnie odbieram wpisy kolegów. Głosy tych mniej doświadczonych przez życie kolegów; „Jak to, przecież nie mogą banować całych adresów IP„, „Przecież nie zabanują normalnej strony” wydają mi się strasznie naiwne. Mogą. I zrobią to, bo są silni i są u siebie. Gdy tylko pieniążki, które płyną wartkim strumieniem zwolnią swój bieg, lub zaczną meandrować. Co wtedy zrobimy? Zaskarżymy ich do trybunału w Hadze? Przypomniał mi się wpis na blog.jeza.pl – Co zrobisz, gdy Google zakręci kurek?

No, to teraz trochę o wakacjach. Czytaj dalej „Po nas, choćby potop.”