czyli o tym, jak ważny jest grosz. Ten, co to go trzeba do drugiego grosza…

Dzisiaj zadzwonił do mnie Klient. Duży i silny facet, dlatego słuchałem uważnie tego, co drżącym ze złości głosem pluł w słuchawkę. Choć Klient jest poważny, nie chciało mi się wierzyć w to, co opowiada. Ale po kolei…
Dotacje z Urzędów Pracy znacie, prawda? Każdy, kto się odpowiednio postarał – dostał. Gdy ja dostawałem swoją, miła pani z Urzędu poradziła mi, bym wydał troszkę więcej pieniędzy niż to określiłem w harmonogramie wydatków – Wie pan, łatwiej jest kilka złotych dopłacić, niż te kilka złotych zwracać do Urzędu. To prawdziwy kłopot. Posłuchałem, wydałem pięćdziesiąt złotych więcej niż dostałem i nie było więcej tematu. Myślałem, że to standardowa procedura. Dzisiaj okazało się, że miałem po prostu szczęście.
