Czy słyszysz różnicę?
WordUp Lublin #1
Już w pierwszym zdaniu się zastrzegam: to nie będzie dowcipny i haterski wpis, to będzie zwykły reportaż z niezwykłego wydarzenia.
Naprawiłem dostęp do swego kokpitu, więc piszę (1).
Gdy Szymon „WP Ninja” Skulimowski zapytał mnie, czy miałbym ochotę wziąć udział w pierwszej lubelskiej odsłonie WordUp’a, byłem troszkę zaskoczony; W sumie, z WordPressa mniej lub bardziej, korzystam od połowy 2006 roku, ale czy odważyłbym się stanąć przed publicznością i opowiadać o tym CMS? Tego nie byłem pewny. Gdy jednak okazało się, że mogę opowiedzieć o tym, do czego WordPress’a wykorzystuję w codziennej pracy – O!
Do tego byłem chętny ;-) Na Blog Forum Gdańsk nie pojadę z wykładem, bo za daleko (2), ale u nas, tutaj na Wschodzie – wszędzie mamy blisko. Kawiarnia Trybunalska okazała się przesympatycznym miejscem na tego typu spotkanie (3) a tłumek zgromadzonych gości najwidoczniej miał podobne zdanie. Czytaj dalej „WordUp Lublin #1”
Przysięgam. Na Kindlu.
Haterski wpis o sms w Play
Ta kopia systemu Windows nie jest oryginalna
O tym, jak Pinterest na Facebook dodawałem
Gdy we wrześniu zeszłego roku czytałem porady od Shpiona: jak pozycjonować serwis ze zdjęciami, uznałem, że to, o czym pisze jest dobre. Dodatkowo, lista serwisów Pinterestopodobnych od Wydry dała mi od razu sporo miejsca do poszukiwań, testów i pracy.
Serwis, jakim się opiekuję, nie ma zdjęć jakościowo ze ścisłej czołówki, ale jest nieźle. Jest to bez wątpienia pewien potencjał. I potencjał ten, dodajmy, nie był odpowiednio wykorzystany. Przyszedł czas by to zmienić.
Przejrzałem uważnie całą listę Tomasza i próbowałem zakładać konta na kolejnych serwisach. Piszę „próbowałem” bo część serwisów już nie istniała lub nie pozwalała na rejestrację. Część wymagała „wprowadzenia” przez zaufanego człowieka, a część, po prostu, nie była odpowiednia do publikowania i prezentacji zdjęć, jakie miałem do dyspozycji.
Serwis na jakim z powodzeniem można było publikować zdjęcia, to m.innymi, (cóż za niespodzianka!) – Pinterest.com
Czytaj dalej „O tym, jak Pinterest na Facebook dodawałem”
Jakie czasy, tacy mężczyźni
Wakacje, wakacje
Kompletnie niespodziewanie spadła na nas możliwość spędzenia dwutygodniowego urlopu. W miejscu, które znamy i lubimy; Z jednej strony – nic interesującego, raptem kilkadziesiąt kilometrów od miasta. Z drugiej jednak – jeszcze trzy lata temu nie było tam nawet asfaltówki, a po 23 gasili we wsi latarnie. W tym roku, przez jedno pasmo asfaltu (w zadziwiająco dobrym stanie) mknęły auta. Jedno, lub dwa na godzinę.
