Po nas, choćby potop.

Trochę przewrotny tytuł, gdyż nasz Wielki Brat, po krótkiej (naprawdę krótkiej) chwili odpoczynku kontynuuje bananową politykę, a ja postanowiłem udać się na krótkie (niestety), ale jednak – wakacje. Zanim jednak o wakacjach, warto mieć baczenie na ten wątek na Forum PiO, i może jeszcze tutaj.

Generalnie, chodzi o to, że gdy ręczny moderator Google znajdzie cokolwiek „nie pomyśli” Wielkiego Brata, leci ban na całą domenę. A takie zachowanie wymusza na nas jakąś reakcję – czasy, gdy spam trzymało się w subdomenie starej domeny (bo takie subdomeny indeksują się szybciej i pełniej) minęły – Zaryzykujesz bana na stronę nad którą pracujesz drugi rok, stawiając wiki, dmoza, czy autobloga w subdomenie? Ja już nie. Bo właśnie straciłem dwie domeny (jedna *.pl druga *.com) za autoblogi.

Może idę trochę za daleko – w tych domenach miałem tylko autoblogi, acz ja jestem tylko ziarenkiem, a tendencja jest właśnie taka – przynajmniej ja tak właśnie odbieram wpisy kolegów. Głosy tych mniej doświadczonych przez życie kolegów; „Jak to, przecież nie mogą banować całych adresów IP„, „Przecież nie zabanują normalnej strony” wydają mi się strasznie naiwne. Mogą. I zrobią to, bo są silni i są u siebie. Gdy tylko pieniążki, które płyną wartkim strumieniem zwolnią swój bieg, lub zaczną meandrować. Co wtedy zrobimy? Zaskarżymy ich do trybunału w Hadze? Przypomniał mi się wpis na blog.jeza.pl – Co zrobisz, gdy Google zakręci kurek?

No, to teraz trochę o wakacjach. Czytaj dalej „Po nas, choćby potop.”

Banowanie Google. Czyżby przerwa?

e-weblinkPatrzę na statystyki ciągle wiodącego systemu wymiany linków e-Weblink i widzę, że mamy dzisiaj pierwszy od 25 lutego dzień, gdy liczba zaindeksowanych stron nie tyko nie spadła (bo to było już wczoraj – dwa dni na tym samym poziomie 52.3 miliona site), ale wzrosła. Jupi! Wzrost niewielki, bo 700K podstron na 29.734 domeny, ale jednak.

Tak się zastanawiam – światełko w tunelu, czy wakacje w Google?

A skoro już sobie rozmawiamy o e-Weblinku, to nie wypada nie podać tego linku. Blog Kill Billa czytuję jak tylko się na niego natknę. Prawdziwy, lubelski, obraz sytuacji widzę we wpisie Jak zdobyć klientów – no wypisz wymaluj kilku moich, i tutaj, gdzie Kill pisze o sposobie na biednego Warszawiaka. Bardzo żałuję, że sposób pisania, gramatyka i ortografia pozostawiają wiele do życzenia – ale to może i lepiej. Gdyby to było napisane językiem Jeża, czy nie daj boże, Grafa, byłoby zdecydowanie bardziej przygnębiające…

PS.

Kuźwa, nawet porządnie zalinkować nie mogę do Jeża i Graffa – ani blog.jeza.pl ani stron.org nie mają już żadnej treści do poczytania. Jestem zawiedziony.

Płatności przez PayPal w Godaddy.com

rejestracja domen w godaddy.comWłaśnie przedłużyłem rejestrację siedmiu domen jakie rok temu zarejestrowałem w Godaddy. Trzeba przyznać, że jak już człowiek się przyzwyczai do namolnego i nachalnego wciskania na każdym kroku wyśmienitych „okazji”, to wszystko przebiega szybko i sprawnie. Jednak dwie rzeczy troszkę mnie zmartwiły – cena za odnowienie „prywatnej rejestracji” i kurs dolara po jakim leci PayPal. Z płatnością za pomocą PayPal nie ma absolutnie żadnych problemów (stale posługuję się kartą Visa Electron jaką mam z Inteligo), e-maile potwierdzające przychodzą praktycznie natychmiast – słowem, gdyby nie kurs dolara w PayPal byłoby wspaniale.

Kurs dolara w PayPalSzczegóły macie na obrazku – za 98$ policzyli mi 223 zł – to jakiś zamorski kurs, ale przecież kłócić się nie będę. A sprawa naprawdę osłabiająca – zarejestrowałem domeny z opcją „prywatna rejestracja”, to znaczy, że gdy podkradam komuś treści przez RSS, to nie ma jak namierzyć właściciela tych domen – świetna opcja dla spamerów, tym bardziej, że przy rejestracji opcję tą dorzucili FREE – to znaczy, mogłem sobie ją dodać. Kompletnie darmo! Tyle, że nie sprawdziłem jednego drobiazgu – jak się okazało dosyć istotnego – przy odnowieniu opcja ta kosztuje tyle, co odnowienie domeny, a w zasadzie więcej;

Odnowienie domeny *.info kosztuje 8,19$, domeny *.com 9.19 a przedłużenie prywatnej rejestracji aż 8.99$

No i w sumie mi wyszło 223 PLN za siedem domen – zupełnie jak w Polsce (choćby w Cal.pl) a nie w Ameryce! No, mówię Wam – dramat. To właśnie tak jest, jak ktoś jest gapa. I proszę mi teraz nie pisać, że z tej opcji prywatnej rejestracji można zrezygnować – dwa razy próbowałem i nie znalazłem żadnych opcji temu służących.

Poniedziałkowy przegląd.

Jak co tydzień, poniedziałek zaczynam od przeglądu stron swego zaplecza i lektury forum PiO.

horusPassa Google na oczyszczanie indeksu z kopii Wiki i Dmoza, o której pisałem wcześniej – trwa. W dyskusjach na forum pojawiają się nawet wątki o końcu ery e-Webcitiesów. Było by to smutne, bo chyba nawet dobrze się nie rozpoczęła, i już miałaby się skończyć? Ej, nie róbcie mi tego, bo zainwestowałem w kilka domen i żal by mi było! Nie ukrywam, że z utęsknieniem czekam na dodawarkę wpisów w e-Webcitiesach, bo (tymczasem) nieźle się indeksują i moje podlinkowane wpisy wypływają w SERP’ach. Ale, jak wspomniałem na forum PiO, nasycanie treścią naszych portalików miejskich może być jedyną szansą na perspektywę ich przetrwania – tymczasem się indeksują, ale przecież są do siebie bardziej podobne niż nasze kopie Wiki…

Czytaj dalej „Poniedziałkowy przegląd.”

Zamiast komentarza – krótki wpis.

Miałem to wszystko wklepać jako odpowiedź na ostatnie komentarze w poprzednim wątku, ale troszkę mi się tekst rozrósł, więc, rozumiecie (Kontent is King) – krótki wpis.

Dalej mówimy o obciążeniu CPU serwerów generowanym przez Wyszukiwarkę pomysłów i Sprytny Generator.

Jak można było zauważyć na załączanych przeze mnie wcześniej obrazkach, wykresy pokazują jasno co się dzieje na moich serwerach. Skrupulatnie pilnuję tego, by nie przeginać – bo cenię sobie spokój. Zaplecze ma siedzieć cicho, nie pchać się na szczyty SERP’ów i zarabiać na mnie i na siebie. Chyba wszyscy w tej kwestii myślimy podobnie.

O zbytnim obciążaniu procesora pisałem wcześniej – wtedy chodziło o Kei.pl i autoblogi właśnie, więc nauczyłem się je stawiać i konfigurować tak, by nie było z nimi problemów. Teraz, stawiając kolejne na Ovh.pl nie kombinuję, tylko jadę sprawdzonymi metodami. Nie mam setki autoblogów, ale nie jest to też mój blog drugi, czy dziesiąty; Dlatego, gdy nagle zamiast 3% CPU mam 50% CPU (lub 100% i to wraz z dokładną informacją, jaki plik generuje takie obciążenie) nie mam wątpliwości – konkretny skrypt rżnie serwer.

I nie chodzi o to, by się licytować co kto ma i ile (choć chętnie posłucham ;-), tylko co zrobić, by się generowało, indeksowało i nie zabijało serwera.

To właśnie jest istotą sprawy i byłoby doskonale, gdyby kolega Btravio może przysiadł i udoskonalił swój skrypt? Ja chętnie dopłacę, byle to było skuteczne narzędzie. Bo w to, że ma duży potencjał nie wątpię. Ale, wracając znów do blokowania serwerów – co mi po 2.5K stron w indeksie w ciągu dwóch dni, gdy zaraz blokują serwer?

Deratyzacja SERP’ów

Na forum PiO biją na alarm – larum podniósł jeden kolega, który pisze o tym, że Google banuje kopie wikipedie. Powoli, acz (niestety) systematycznie podobnych głosów przybywa – na początku była mowa o banach na kopie bez żadnej skórki, potem już wspomina się o banach na Wiki z indywidualnymi skórkami. To samo dotyczy też kopii katalogu Dmoz.

Przejrzałem co tam mam postawione (nie mam wiele, więc było szybko) – tymczasem wszystko siedzi tak, jak wcześniej. Ale jeśli tendencja się utrzyma, to i mnie z pewnością nie ominie.

A mądrzy ludzie mówili – kto opiera zaplecza na kopiach wiki i dmoza jest sto lat za murzynami.

Cóż, nowoczesne spamy stawia się lekko, szybko i przyjemnie. Domeny są tanie. Więc jednego dnia można postawić i pięćdziesiąt nowych kopii w miejsce tych pobanowanych. Pytanie brzmi – jak będą wchodzic w serpy? Bo tymczasem Wiki indeksują się nieźle (fakt, że lepiej indeksują się te ze skórką i odpowiednio podlinkowane). Cóż, trzeba będzie być jeszcze sprytniejszym, tworzyć jeszcze bardziej zaawansowane strony. Koszta wzrosną, ale jak to zwykle bywa – koszta ponosi ostateczny odbiorca. I, jak zwykle, skończy się na tym, że duże firmy, które mają odpowiedni zespół ludzi (webmasterów, programistów i grafików) będą mogły tworzyć nowoczesny spam nowoczesnymi metodami, a drobne żuczki będą ciułać miedziaki na swoich stronach o kotach. Czy astronomii…

I jeszcze jedna rzecz – wydaje mi się – najistotniejsza. Jeśli faktycznie ktoś zrobi porządek z kopiami wiki, dmozami, autoblogami i autokatalogami – ile będą kosztowały punkty w systemach?

Jestem troszkę zakręcony.

Prezesostwo lubelskiego SEODawno nic nie pisałem – ale nie dlatego, że nie kocham już swojego bloga, albo kontent przestał być Kingiem. O, nie. A przynajmniej mam nadzieję, że nie – bo moje (i nie tylko) smutne doświadczenia wskazują, że spamowanie popłaca. A to wcale nie jest wesołe – bo ja nie potrafię generować spamu aż tak szybko. Są lepsi. A to boli. ;-)

Z ciekawszych rzeczy – kończę dwa dwa serwisy dla dwóch różnych firm (a w zasadzie dla jednej z nich tworzę aż trzy strony) i niebawem zabiorę się za pozycjonowanie tych serwisów. Przyznam się nieskromnie, że na tyle nabrałem wprawy w optymalizacji witryn już na etapie tworzenia, że w wynikach wyszukiwania wypływają moje robocze serwisy – będę musiał coś z tym zrobić, bo trochę obciach. Raz, bo strony nie gotowe, a dwa – za co później będę brał pieniądze?

Czytaj dalej „Jestem troszkę zakręcony.”

Podciągać też trzeba umieć…

podbieracz tekstów z mojego blogaKolejny cwaniak podciąga treść z mojego bloga. Nie mam nic przeciwko temu – nie usuwa moich linków, więc daj mu bozia zdrowie. Ale, skoro już decydujesz się podciągać tekst autoblogiem, zadbaj o to, by teksty były czytelne. Polskie znaczki w polskich tekstach to nie jest jakaś spektakularna nowość – wszyscy tak robią. Albo przynajmniej powinni. Czasy, gdy siadając do komputera odruchowo unikaliśmy polskich literek dawno minęły i nie ma się czym podniecać. A jak już podbierają mi treści, to dam linka do jakiegoś śmiesznego zaplecza -ot, manual do php opis funkcji. Badziew straszny, ale ciekawe, czy się zaindeksuje. Grunt, by link się wyświetlał u tych, co treści podbierają, a ja go potem usunę – po co licho kusić ;-)

Domeny. Znów straciłem, bo kupiłem tanio.

Czegoś biedny? Bom głupi.
A dlaczegoś głupi? Bom biedny.

Taka myśl prześladuje mnie od dawna, a od dwóch dni znów pluję sobie w brodę – że nie miałem wystarczającej wiedzy, doświadczenia i nie byłem dosyć bystry by kupić domeny samodzielnie. Bez pośrednika w postaci „firmy” Polfonic i kolegi Łobodzińskiego.

Gdy dwa lata temu zaczęły się moje przygody z Polfonic, Nuh.pl i potem Exh.pl powinienem zabrać wszystko, co tam miałem i zapomnieć. Ale, że mam naturę zakonnika i chyba po prostu muszę wyciągać do ludzi pomocną dłoń, okazywać zaufanie i dawać druga szansę – życie znów kopnęło mnie w dupę:

Do klasztoru – powiedziało, – a nie za biznesy się brać!

Krótko: trzy domeny jakie kupiłem w Polfonicu właśnie przestały działać. O Polfonicu i Łobodzińskim słuch zaginął. Prócz opisu na GG#585814: „chcesz seksu napisz GG#*** natalia za free„. Rozumiem, że pomysły na biznesy się skończyły :-/

Czytaj dalej „Domeny. Znów straciłem, bo kupiłem tanio.”