[sprzedam] Zaplecze pozycjonerskie.

Chciałbyś takie zaplecze ? 5 domen ? 250 stron ? kilkanaście tysięcy zaindeksowanych podstron w google ? Kilkaset tysięcy punktów np. z linkme.pl ? W skład oferty wchodzi 250 stron (promowanych w google na bieżąco adderami linkowaniem etc) 5 domen 1 serwer. Jeżeli jesteś zainteresowany wyślij propozycje cenową na email #@gmail.com lub gg #****184
pozdrawiam i zapraszam do kontaktu, naprawde warto

Taką ofertę dzisiaj znalazłem tutaj. Myślę – Kuźwa, 250 serwisów, kilkanaście tysięcy stron – ciekawe po czemu za ten komplet. Ale, nauczony (i stale uczony) przykrymi doświadczeniami z takich i podobnych zakupów, poklikałem sobie wyrywkowo po serwisach, jakie kolega oferuje. Tych, co niby kilkanaście tysięcy stron mają w indeksie i są adderowane na bieżąco.

Czytaj dalej „[sprzedam] Zaplecze pozycjonerskie.”

Pozycjonowanie i niecodzienny klient. Oby więcej takich!

Tuż przed świętami dostałem e maila, gdzie kolega, którego poznałem na pewnym tematycznym forum lat temu kilka napisał mi, że bardzo dziękuje za rady jakich mu udzieliłem rok temu. Stosując się do moich wskazówek, wypozycjonował swój sklep na wszystkie interesujące go frazy do minimum Top3 (Sprawdziłem – mówił prawdę ;-). W liście w którym mi dziękował, napisał też, że pozwolił sobie na przesłanie mi drobnego upominku – w ramach koleżeńskiej wdzięczności.

Upominek ten dostałem dzisiaj przed południem. Sprawił mi sporo radości ;-)

Czytaj dalej „Pozycjonowanie i niecodzienny klient. Oby więcej takich!”

Obciążenie serwera. Mały dramat osobisty.

hosting Kei.plDostałem dwa dni temu e-maila od admina Kei.pl z informacją, że moje serwisy obciążają od trzech dni pod rząd serwer w 10%, a pakiet który wykupiłem (najmniejszy) pozwala tylko na 5% obciążenie. Wymieniono też z imienia te serwisy, które się tego niecnego procederu dopuszczają: {tutaj lista moich trzech autoblogów na WordPress, jeden spamik z generatora Pawła K. i mój ulubiony Pajmon.com}.

Wszystko zniosę, ale żeby mojego bLoGaSkA wymieniać ze spamem w jednym zdaniu?

Sprawdziłem te statystyki, i rzeczywiście – tak było. Autoblogi generują obciążenie. Cóż, nie jest to dla mnie zaskoczeniem: blog który ma już 9K wpisów i 3-5K stron w indeksie Panującej Wyszukiwarki, podciągający niczym czarna pijawka treści z 1o kanałów RSS i generująca się na bieżąco sitemapa rzucona na pożarcie Bootom musi, chcesz czy nie – musi generować niezły popłoch na serwerze.

To o tych trzech autoblogach. Dlaczego zaś spam z generatora (w zasadzie 12K oddzielnych stron w katalogu) generuje podobną ruchawkę na serwerze? Nie wiem. Przyjmuję na wiarę, że tak jest. I teraz przychodzi mój mały, mało kolorowy blogasek.

Na moje pytanie, co konkretnie obciąża serwer Kei.pl, admin, dalej grzecznie, napisał mi, że taka analiza jest jak najbardziej możliwa (w domyśle – wskazana), ale jest dodatkowo płatna.

Czytaj dalej „Obciążenie serwera. Mały dramat osobisty.”

100.000 User na blogu pajmon.com

licznik na blogaDzisiaj licznik odwiedzin przekroczył kompletnie magiczną dla mnie liczbę odwiedzin – sto tysięcy! Jestem naprawdę pod dużym wrażeniem. Rzecz jasna, zdaję sobie sprawę, że pewnie 80% tych odwiedzających to roboty, ale i tak mi się podoba. Sto tysięcy odwiedzin – jak to brzmi! Przez ponad półtorej roku – to już nie brzmi aż tak fajnie. A gdy pomyślę, że są serwisy, gdzie taką ilość odwiedzin ma się co miesiąc, czy co tydzień – nie dziwię się, że kusi montowanie reklam tak, by odwiedzający kliknął i dał zarobić te pół centa…

Naloty policji – strasznie długie

Zaglądam od pewnego czasu na vortal dobreprogramy.pl A to poczytam o jakichś nowościach, a to szukam jakiegoś programu, a to pośmieję się z wieści o ServicePacku do Visty itp. Generalnie – lubię sobie tam poszperać. Jednak ostatnio raz po raz natrafiam na notę o bohaterskiej akcji naszej policji w walce z cyberprzestępcami. By daleko nie szukać – dzisiaj przeczytałem newsa (i ponad dwieście komentarzy do niego) o tym, jak to Puławscy policjanci groźną szajkę rozgromili.

Newsa warto przeczytać, by wprowadzić się w klimat. A ja przytoczę kilka fragmentów tych komentarzy, które (z różnych powodów) przemówiły do mnie szczególnie. Jednak najpierw Motto:

BB | IPHASH : YQ-XD-YG-UD | 12.02.2008, 05:01
A ja bym zajrzał w komputery dzieci panów policjantów… i nie tylko

Dlaczego takie motto? W komentarzach kilka razy powtarza się tekst – kochani policjanci, zacznijcie kontrole od własnego podwórka. Przyznam i ja, że mam kilku kolegów w policji. I mogę tylko potwierdzić to, o czym inni mówią – policjanci mają w domach takie samo piractwo jak my, albo więcej. Więcej, bo pensje w policji są niezłe i w domu często jest nie jeden komputer, a trzy. Na każdym piracki Windows, gry i filmy. Ale, by było najzabawniej – w samym komisariacie też nie jest zbyt legalnie – policja nie ma oryginalnego oprogramowania – bo policji na takie oprogramowanie nie stać. Nie odważę się postawić pytania; Czy wydziały do walki z piractwem jakie działają ze smyczy polskiej RIIA korzystają z legalnego oprogramowania?

Dziewięćset (900) zarekwirowanych nośników! Jak to brzmi. To wypada po trzydzieści (30) na głowę. A teraz rozejrzyj się po swoim pokoju – ile masz nośników z wątpliwej jakości treścią?

Dobra, teraz już co lepsze kawałki: Czytaj dalej „Naloty policji – strasznie długie”

Jak sobie radzić z konkurencją.

Mówi się zwykle, że konkurencja na rynku skutkuje samym dobrem dla klienta; Firmy się muszą bardziej starać by do tego klienta dotrzeć, muszą staranniej go obsługiwać, a towar zwykle musi być lepszej jakości. Gdy klient ma do wyboru identyczny produkt, wybierze go w tej z firm, która da mu więcej gratisów, udzieli dłuższe gwarancji i jajka z niespodzianką.

Ale firmy też prześcigają się między sobą w konkurencyjności – co zrobić, gdy jesteśmy leniwi, nie chce nam się pracować a ktoś wchodzi nam w paradę? Wypada pozbyć się konkurencji, by wszystko wróciło do normy – do normy, to znaczy – jesteśmy tylko my i my dyktujemy warunki. Znamy to wszyscy, choćby z tego co wyprawiają giganci telekomunikacji. Jednak wojna taka toczy się nie tylko tam, gdzie w grę wchodzą naprawdę grube pieniądze. Taka wojenka toczy się i na samym dnie, na pierwszym szczeblu drabiny biznesu. A dzisiaj dostałem zabawny przykład takiego działania.

Czytaj dalej „Jak sobie radzić z konkurencją.”

Emnet, barany i pozycjonowanie.

Pamiętam czasy gdy moja po złości wypromowana fraza najgorszy hosting przyniosła firmie Polfonic sławę. Nie mam pojęcia jak to zadziałało, ale gdy ruszony wyrzutami sumienia zaproponowałem, że usunę link ze strony, usłyszałem – Proszę tego nie robić! To dzięki temu jesteśmy sławni. Cóż, fraza jak fraza – grunt, że jesteś pierwszy w Google. Nie ważne co mówią, ważne by mówili. Skoro tak, to mam temat na kolejny wpis, i myślę, że jego bohater zasługuje na link z głównej strony pajmon.com; Dzisiaj opowiem wam, jak napisał do mnie Pan Michał Ziemniak i zaproponował najgorsze pozycjonowanie.

Chmmm, chciałem dać linka do strony spamera, ale okazuje się, że spamer strony nie posiada – w każdym bądź razie Google o tym nic nie wie. A wiadomo: Jak czegoś nie ma w Google, to znaczy, że nie istnieje. (Że tak zacytuję świętego Gatesa z Redmond.)

Czytaj dalej „Emnet, barany i pozycjonowanie.”

Tańszy Webmaster.

Dzisiaj historyjka w sumie na wesoło (choć nie każdemu jest do śmiechu) o tym, jak sprytna firma tańszego webmastera wynajęła.

Rzecz zaczęła się ponad pięć lat temu, gdy wespół z kolegą (dzisiaj doktor habilitowany z grafiki użytkowej) zrobiliśmy stronę dla pewnej lubelskiej firmy. Nazw i adresów nie będzie, bo potrzeby mnie ma – śmiesznej już nie będzie. W owym czasie, nie miałem pojęcia, że można kupić sobie kawałek serwera wirtualnego i rządzić sobie na nim jak na swoich włościach. Dlatego, naiwnie, polecałem wszystkim swoim klientom konto na serwerze mojego kolegi, którego znałem jeszcze z czasów gdy obaj mieliśmy długie włosy i graliśmy w zaprzyjaźnionych, bardzo metalowych kapelach. Serwer mojego kolegi stał w solidnej kolokacji i nie było z nim problemów. Problemy za to pojawiły się dwa lata później, bo kontakt z kolegą się urwał i wszelki słuch po nim zaginął. Serwer działał nadal – pod warunkiem, że się go w terminie opłacało. Ale nie mogłem już np: podpinać domen itp. Panel administracyjny serwera był więcej niż skromny, a cena była więcej niż wysoka. Cóż było robić – dorosłem w końcu do własnego kawałka tortu. Zacząłem przenosić moich klientów, oferując im za jedną trzecią tamtej kwoty porównywalne parametry. Nie miałem z tym problemów, bo strony zwykle były małe, a ruchu generowały tyle, co przysłowiowy kot napłakał.

Zadzwoniłem też do Firmy, o której mowa na początku – pani Właścicielka nie była zainteresowana zmianą serwera na tańszy, choć oferowałem wszelką pomoc przy przenosinach. Skoro tak – a że żadnej aktualizacji czy zlecenia od niej nie miałem od trzech lat, odpuściłem ją sobie.

Czytaj dalej „Tańszy Webmaster.”

13.Grudnia

Aktualny apel: Wstąp do ZOMO, a wyjdziesz na ludzi!

——-

Tak sobie myślę – tyle lat minęło. A jednak się pamięta.

Co prawda, ja to wspomnienia mam średnio traumatyczne – fakt, zamiast teleranka był okularnik, a ojciec przyszedł taki wkurwiony, jak rzadko kiedy.

A gdy okazało się, że nie ma szkoły i jest fajnie, poszliśmy na sanki. A to dalej niespodzianki: na rondzie, tuż obok naszej saneczkowej górki stoi najprawdziwszy T34. Tylko Janka Kosa brakowało. I Szarika. Chłopaki z czołgu nie mieli pojęcia jak mają się zachowywać, gdy dzieciarnia się zleciała oglądać czołg – palili sobie tylko ognisko w takim żelaznym koszu (bo śniegu było mnóstwo i mróz konkretny, nie to co dzisiaj).

Ale czy czołg stał jeden, czy więcej dni – tego już nie pamiętam. Ach – pamiętam jeszcze, gdy sąsiedzi mówili, że w FSC (wtedy największa fabryka w Lublinie, dzisiaj chyba Daewo się to nazywa) ci z solidarności robili noże, by w nocy zarżnąć tych, co byli w partii…

* wspomnienia moje, kawały z JoeMonster.

—–

– Jakie obiekty w Warszawie były w okresie stanu wojennego najpilniej strzeżone
– ?
– Koksowniki ustawione na skrzyżowaniach ulic, bo zawsze były gęsto obstawione patrolami.

Vista i fingertip

Ta historia bardziej pasuje do Haryzjusza Hakiera, niż do mnie, ale co tam – pochwalę sie jak „zhakowałłęm* Vista”.

Otóż, byłem u klienta. Klient dużą firmę prowadzi, a jak każdy facet lubi gadżety – fundnął sobie laptop 12″ Asusa. Ful wypas Viśta Kuźwa Byznes, lakier fortepianowy na pokrywie i prawdziwa skóra dookoła klawiatury. Otworzył na tym małym cacku obrazek nad którym miałem dumać i odszedł, by odebrać telefon. A ja, zamiast dumać nad obrazkiem – obmacywałem laptop. Bo fajny. I traf chciał – kłapnołłem pokrywą. Vista natychmiast przeszła w stan wstrzymania, a do odblokowania trzeba było mieć „zarejestrowany fingertip”.

Czytaj dalej „Vista i fingertip”