Przychodzi taki moment, że chciało by się skorzystać z narzędzia typu Photoshop czy Dreamweaver. Nie dlatego, że to szpan czy można o tym opowiedzieć przy ognisku, ale po to, by zaoszczędzić mnóstwo czasu. Jako, że na moich komputerach mam od pewnego czasu tylko legal soft, zrobienie pewnych rzeczy schodzi mi dłużej i generalnie wszystko robię trochę wolniej. Niestety, kolejna próba przesiadania się na OpenSource spełzła na niczym, choć tym razem trwało to długo.
Umówmy się – specjalistyczne oprogramowanie OpenSource nie jest najwyższych lotów, lub nie ma go w ogóle. Zrezygnowałem z Ubuntu w zasadzie z trzech powodów:
- Nie ma odpowiednika Total Commandera z prawdziwego zdarzenia.
- Nie ma odpowiednika Dreamweavera, a pod Wine chodzi słabo i wymaga ładowanie plików Site do virtualnego dysku C: (co jest niepraktyczne i męczące).
- Nie ma odpowiednika Photoshopa z prawdziwego zdarzenia.

Czyli rzecz o Windows Vista. O tym, że potrzebuje do normalnej pracy minimum 2Gb pamięci RAM, pisałem. O tym, że wentylator buczy co cztery minuty, pisałem. (Dla przypomnienia: na tym samym laptopie pod kontrolą Ubuntu wentylator zgłasza się cztery razy na godzinę).
Parę dni temu pisałem o tym, że blog z serii „precelek” postawiony na serwerze P8 Progreso jest najwolniej reagującym blogiem jaki mam w swojej kolekcji. Moja kolekcja serwerów nie jest zbyt wielka i sięga raptem 20 różnych firm, ale to jednak daje pewne rozeznanie w temacie. Przejrzałem wątki na webhosingtalk.pl dotyczące Progreso i wychodzi na to, że firma która rok temu była uważana za jedną z najlepszych w „polskim” internecie, powoli wycofuje się z tej pozycji. Nie wiem nawet, czy powoli, to dobre określenie.